Cristian Romero jest gotowy na opuszczenie Tottenhamu, a jego preferencje transferowe budzą ogromne emocje. Jak donoszą media, obrońca czeka na ruch Barcelony, ale jednocześnie nie wyklucza sensacyjnych przenosin do Arsenalu.
Sytuacja kapitana Tottenhamu staje się coraz bardziej skomplikowana, ponieważ zawodnik priorytetowo traktuje ofertę z Barcelony. Mimo zainteresowania ze strony Hansiego Flicka, kataloński klub nie złożył jeszcze formalnej propozycji, co wstrzymuje całą operację. Romero jest skłonny poczekać na rozwój wydarzeń w Hiszpanii, choć na horyzoncie pojawiają się inne opcje. Barcelona, po wypożyczeniu Ronalda Araujo do Liverpoolu, zwolniła miejsce w budżecie płacowym, co teoretycznie otwiera furtkę dla Argentyńczyka, lecz ostateczna decyzja o alokacji środków jeszcze nie zapadła.
Historyczna bariera i oferta z Madrytu
Najbardziej konkretne kroki podjęło Atletico Madryt, które wypracowało porozumienie z zawodnikiem w kwestii kontraktu indywidualnego. Klub z Madrytu wykorzystał fiasko negocjacji Romero z Interem Mediolan i obecnie prowadzi zaawansowane rozmowy z Tottenhamem. Kwota 40 milionów euro ma być wystarczająca, by przekonać władze z Londynu do sprzedaży. W tle majaczy jednak temat Arsenalu. Choć Mikel Arteta szuka doświadczonego defensora, a Romero jest otwarty na ten kierunek, Tottenham kategorycznie odmawia wzmacniania lokalnego rywala.
Arsenal nie pozyskał żadnego piłkarza Tottenhamu od 25 lat, kiedy to w 2001 roku na zasadzie wolnego transferu do klubu dołączył Sol Campbell. Mimo że Romero wyraził gotowość do podjęcia tego wyzwania, opór władz Spurs wydaje się na ten moment nie do złamania. Saga transferowa z udziałem 28-letniego mistrza świata potrwa prawdopodobnie do ostatnich dni okienka, podczas gdy Atletico Madryt czeka na finalizację rozmów klubowych.
