Leeds United niespodziewanie odzyskało nadzieję na pozyskanie Shea Charlesa. Southampton podjęło decyzję, która zmienia zasady gry: klub zaakceptuje najwyższą ofertę, jaka wpłynie za pomocnika. Choć Fulham obecnie prowadzi w wyścigu, sprawa pozostaje otwarta.
Sytuacja na rynku transferowym stała się dynamiczna, ponieważ Southampton nie chce ryzykować spadku wartości zawodnika, którego kontrakt wygasa w czerwcu 2027 roku. Fulham złożyło ofertę opiewającą na 25,7 miliona funtów, która z bonusami może wzrosnąć do 30 milionów. To stawia Leeds pod ścianą – ekipa Daniela Farke musi przebić tę propozycję, jeśli chce sprowadzić 22-letniego reprezentanta Irlandii Północnej. Charles, który szlifował talent w akademii Manchesteru City, jest gotowy na powrót do Premier League po udanym sezonie w Championship.
Transferowa licytacja o miliony
Southampton odrzuciło już dwie wcześniejsze propozycje Leeds, ale teraz otwarcie przyznaje, że liczy na wygenerowanie jak największego zysku. Fulham pozostaje faworytem i zaawansowane negocjacje trwają, jednak brak ostatecznego porozumienia daje Leeds ostatnią szansę na „porwanie” tego transferu. Władze klubu muszą teraz zdecydować, czy zapłacenie ponad 30 milionów funtów za gracza z rocznym kontraktem jest rozsądnym ruchem biznesowym. Na St. Mary’s szykują się kolejne odejścia, a zainteresowanie budzi także Sam Edozie.
Shea Charles jest otwarty na przenosiny do Londynu, ale ostateczne słowo należy do Southampton, które czeka na ruch ze strony Leeds. Jeśli oferta z Elland Road nie wpłynie natychmiast, Fulham sfinalizuje transakcję, zostawiając rywali z pustymi rękami. Czasu na podjęcie decyzji jest coraz mniej, a kwota na stole rośnie z każdą godziną tej transferowej licytacji.
