Emma Raducanu wywalczyła awans do półfinału turnieju Queen’s po niezwykle emocjonującym starciu z Kamillą Rakhimovą. Choć wynik 6:3, 7:5 sugeruje pewne zwycięstwo, Brytyjka musiała przetrwać prawdziwy rollercoaster, w tym groźnie wyglądający upadek w drugim secie.
W kluczowych momentach drugiej partii, gdy Raducanu wyraźnie traciła pewność siebie i szukała wsparcia w boksie trenerskim, do akcji wkroczył Andrew Richardson. Szkoleniowiec, który doprowadził ją do triumfu w US Open 2021, nie szczędził głośnych i konkretnych wskazówek. „Daj spokój, bądź odważna, agresja i zmieniaj kierunek, żeby zmusić ją do ruchu” — wykrzyczał Richardson w stronę swojej podopiecznej. Te słowa okazały się punktem zwrotnym, a tenisistka natychmiast wdrożyła plan w życie, odrabiając straty w wielkim stylu.
Relacja oparta na zaufaniu kluczem do sukcesu przed Wimbledonem
Współpraca z Richardsonem wydaje się stabilizować karierę Raducanu, która w przeszłości często zmieniała trenerów i miewała trudności w relacjach z nimi. Obecny sztab pomaga jej odnaleźć najwyższą formę w sezonie, co potwierdza drugi w tym roku awans do półfinału. Po występie w Londynie Brytyjka nie uda się do Berlina, lecz pozostanie w kraju. Dzięki dzikiej karcie wystartuje w Nottingham, co będzie jej ostatnim sprawdzianem przed piątym w karierze występem na trawiastych kortach Wimbledonu.
W półfinale turnieju Queen’s rywalką Raducanu będzie Iva Jovic. Dla brytyjskiej jedynki to pierwszy w tym roku tak daleki etap w zawodach rangi WTA 500. Wcześniej dotarła do finału WTA 250 w Transylwanii, gdzie musiała uznać wyższość Sorany Cirstei. Teraz, z bilansem 69 procent zwycięstw na wimbledońskiej trawie, tenisistka buduje pewność siebie przed najważniejszym startem sezonu przed własną publicznością. Wsparcie Richardsona i jego trafne uwagi w trakcie meczów mogą okazać się decydujące w walce o kolejny tytuł.
