Mimo że mamy dopiero luty, bukmacherzy już teraz wskazują Kacpra Tomasiaka jako głównego kandydata do zwycięstwa w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na Sportowca Roku z kursem 1.84. Eksperci ostrzegają jednak, że wczesny termin zimowych igrzysk może sprawić, iż w obliczu kolejnych wielkich imprez kibice ulegną „efektowi zapomnienia”.
Jak można było się tego spodziewać, rynek zakładów bukmacherskich zareagował błyskawicznie na sensacyjne wyniki Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Fortuna zdecydowała się wystawić kursy na Plebiscyt „Przeglądu Sportowego”, oferując zaledwie 1.84 za wygraną Kacpra Tomasiaka.
Taka wycena stawia 19-latka w roli murowanego faworyta, co jest bezpośrednim efektem zdobycia przez niego trzech medali: indywidualnego srebra na skoczni normalnej, brązu na dużej oraz srebra w duecie z Pawłem Wąskiem.
Wycena szans skoczka opiera się na fakcie, że Tomasiak stał się pierwszym polskim mężczyzną w historii, który przywiózł z jednych igrzysk aż trzy krążki. Dołączył tym samym do elitarnego grona, w którym dotychczas znajdowały się jedynie Irena Szewińska, Otylia Jędrzejczak i Justyna Kowalczyk.
Statystycznie rzecz biorąc, kurs 1.84 sugeruje bardzo wysokie prawdopodobieństwo końcowego sukcesu, jednak analitycy przypominają, że jesteśmy dopiero w połowie lutego.
Głównym wyzwaniem dla pozycji Tomasiaka jest czas, jaki dzieli jego olimpijski sukces od momentu oddawania głosów przez fanów. Historia plebiscytu wielokrotnie pokazywała, że sportowcy odnoszący sukcesy w pierwszym kwartale roku, tracą przewagę na rzecz bohaterów letnich imprez lub jesiennych turniejów mistrzowskich.
W skokach narciarskich, gdzie rozkład medali jest zazwyczaj rozproszony, „hat-trick” Tomasiaka jest wyczynem rzadkim, ale do grudnia emocje związane z igrzyskami w Mediolanie i Cortinie mogą znacząco opaść.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Tomasiak wchodził w sezon jako zawodnik spoza ścisłej elity, zajmując 14. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i oscylując średnio wokół 16. lokaty w konkursach. Choć we Włoszech „wpadł” w życiową formę, jego długofalowa popularność będzie wystawiona na próbę. Jeśli w pozostałych miesiącach 2026 roku pojawią się nowi polscy mistrzowie świata lub Europy w innych dyscyplinach, obecny kurs 1.84 może okazać się jedynie chwilową anomalią wynikającą z „gorących” jeszcze olimpijskich emocji.
