Jonatan Brunes pożegnał się ze stadionem Rakowa po ostatnim gwizdku sędziego w meczu z Zagłębiem Lubin? W sieci pojawia się coraz więcej spekulacji na temat zachowania piłkarza w tę niedzielę, a my sprawdizliśmy, czy w całym zamieszaniu jest chociaż mały cień prawdy.

Brunes żegna się z Częstochową?
Gdy stadion przy ulicy Limanowskiego po meczu z Zagłębiem Lubin niemal opustoszał, Jonatan Brunes wciąż pozostawał na płycie boiska. Zdjęcia i nagrania dokumentujące ten samotny spacer błyskawicznie obiegły media społecznościowe, stając się pożywką dla teorii o pożegnaniu zawodnika z częstochowską publicznością.
Z informacji płynących z otoczenia klubu nie wynika, by temat zimowego odejścia napastnika był aktualnie mocno żywy. Niektóre źródła w Częstochowie wręcz zaprzeczają, jakoby samotna obecność Brunesa na murawie miała symboliczny wymiar pożegnalny. W gabinetach działaczy nie udało się uzyskać informacji, by do transferu z udziałem tego zawodnika miało rzeczywiście dojść.
Klub, mający przed sobą walkę o mistrzostwo Polski oraz mecze w fazie pucharowej Ligi Konferencji, nie zamierza pozbywać się kluczowego ogniwa ofensywy, a ewentualne oferty musiałyby opiewać na wysokie kwoty, by w ogóle zostały rozważone. Oczywiście, takich nie można wykluczyć, dlatego nikt spod Jasnej Góry nie mówi stanowczego „nie” w tej sytuacji.
Najdroższy piłkarz w historii Rakowa ma już nowy cel?
Dotychczasowy przebieg kariery kuzyna Erlinga Haalanda pod Jasną Górą można uznać za bardzo udany, chociaż nie obyło się w nim bez turbulencji. Jonatan Braut Brunes, wykupiony w maju 2025 roku z OH Leuven za rekordowe 2 miliony euro, przebył drogę od miana transferowego niewypału do statusu gwiazdy zespołu. Początkowo krytykowany za brak skuteczności stał się w końcu najlepszym strzelcem drużyny.
Jego pobyt w Rakowie to jednak nie tylko gole, ale także głośne konflikty. Jeszcze latem 2025 roku, przed kluczowym rewanżem z Maccabi Hajfa, piłkarz został odsunięty od składu. Oficjalnym powodem było „złe samopoczucie”, jednak kuluary huczały o buncie, odmowie gry i chęci wymuszenia transferu. W tle pojawiały się doniesienia o napiętych relacjach z trenerem Markiem Papszunem, w tym głośna „afera tortowa”, oraz zarzuty o symulowanie urazów. Konsekwencją tych wydarzeń było czasowe zesłanie do rezerw.

