Joan Laporta kończy obecną kadencję na stanowisku prezesa FC Barcelony i przygotowuje się do marcowych wyborów, w których powalczy o reelekcję. W pożegnalnym wywiadzie dla klubowych mediów sternik Dumy Katalonii skupił się na kluczowych filarach swojej prezydentury, wskazując na budowę nowego Spotify Camp Nou jako najważniejszy projekt w historii klubu. Laporta ogłosił ambitny plan zakończenia prac nad stadionem, w tym montażu dachu, do końca 2027 roku. Jednocześnie uciął spekulacje dotyczące ewentualnego powrotu drużyny na Estadi Olimpic Lluis Companys. Klub zamierza koordynować działania z La Liga oraz UEFA, aby uniknąć przeprowadzki podczas czteromiesięcznego okresu prac konstrukcyjnych nad zadaszeniem obiektu, co ma zagwarantować stabilność sportową i organizacyjną w kluczowym momencie inwestycji.
Prezes nie szczędził pochwał pod adresem Hansiego Flicka, którego zatrudnienie uznał za jeden z największych sukcesów ostatnich lat. Według Laporty niemiecki szkoleniowiec przywrócił kibicom nadzieję i zbudował niesamowity zespół oparty na dyscyplinie oraz profesjonalizmie. Laporta określił Flicka mianem „Cruyffisty”, który doskonale zrozumiał specyfikę klubu i zyskał powszechny szacunek w szatni. Podkreślił również wzorową współpracę trenera z Deco, dyrektorem sportowym Barcelony. To właśnie Portugalczyk, zdaniem prezesa, odegrał kluczową rolę w przebudowie kadry. Laporta porównał go do Txikiego Begiristaina, wyliczając transfery takich graczy jak Lewandowski, Raphinha, Rashford, Kounde, Olmo czy Joan Garcia jako dowody na skuteczność działań pionu sportowego, który potrafił połączyć jakość z odmłodzeniem składu.
Ważnym punktem wystąpienia była kwestia finansów, które od dłuższego czasu spędzały sen z powiek kibicom Blaugrany. Laporta ogłosił, że klub wychodzi na prostą i znacząco zredukował stosunek wynagrodzeń zawodników do przychodów. Wcześniej pensje pochłaniały aż 98% budżetu, natomiast obecnie wskaźnik ten spadł do poziomu 58%, co mieści się w rygorystycznych standardach UEFA. Prezes zaznaczył, że poprawa sytuacji ekonomicznej nie odbyła się kosztem siły sportowej zespołu, a obecne wyniki są efektem ciężkiej pracy, a nie przypadku. Barcelona wycofała się także z projektu Superligi, skupiając się na wewnętrznej restrukturyzacji. Teraz ostateczna ocena tych działań i decyzja o przyszłości Laporty na stanowisku prezesa należy do członków klubu, którzy oddadzą swoje głosy w nadchodzącym głosowaniu.
