Mateusz Borek w „Kanale Sportowym” zasugerował Janowi Urbanowi powołanie Mateusza Żukowskiego na najbliższe zgrupowanie reprezentacji Polski. Zdaniem komentatora, napastnik 1.FC Magdeburg prezentuje obecnie formę, której nie można ignorować, a jego statystyki stawiają go w jednym rzędzie z historycznymi polskimi snajperami w Niemczech.
Choć ostateczny głos w sprawie składu biało-czerwonych należy do Jana Urbana, Mateusz Borek nie ma wątpliwości, że Mateusz Żukowski zasłużył na sprawdzenie w warunkach reprezentacyjnych. Komentator argumentuje, że w sporcie kluczowe jest wykorzystywanie optymalnego momentu zawodnika.
„Chciałbym bardzo Żukowskiego na najbliższym zgrupowaniu Polski. Uważam, że czasami trzeba łapać moment” – przekonywał Borek.
Zdaniem eksperta, zgrupowanie byłoby idealną okazją, by skonfrontować formę napastnika z zawodnikami takimi jak Matty Cash.
„Nikomu nie przeszkadza, żeby Żukowski był na tym zgrupowaniu, żeby się pościgał z Cashem, żebyśmy się dowiedzieli, kto jest ewentualnie szybszy” – argumentował Borek.
Taki wewnętrzny test miałby dać odpowiedź, czy 24-latek, który obecnie dominuje nad obrońcami w Niemczech, poradzi sobie również w starciu z defensorami grającymi w klubach przeciwko najlepszym zawodnikom świata.
Dyskusja o powołaniu Żukowskiego nie jest przypadkowa, gdyż piłkarz przeżywa właśnie najlepszy okres w swojej karierze. Po powrocie do gry po operacji stopy, napastnik zanotował serię dziewięciu meczów z dziewięcioma trafieniami, wliczając w to hat-tricka w starciu z Greuther Fürth. Borek zauważa, że to idealny moment na ruch ze strony selekcjonera, bo zawodnik jest bliski dołączenia do historycznego grona polskich strzelców w Niemczech.
„Ma chłopak szansę być czwartym polskim piłkarzem w historii II Bundesligi, który zyska dwucyfrówkę, jeśli chodzi o liczbę goli” – wyliczał dziennikarz.
Dotychczas bariera dziesięciu bramek na tym poziomie była zarezerwowana dla takich nazwisk jak Artur Wichniarek, Dawid Kownacki czy Jacek Krzynówek.

