Zaledwie kilka tygodni temu Bartosz Mazurek był piłkarzem praktycznie anonimowym poza Białymstokiem. Dziś jego nazwisko wymawiane jest w redakcjach sportowych od Florencji po Stambuł. Jeden wieczór na Stadio Artemio Franchi wystarczył, by 19-latek z Grajewa stał się najgorętszym transferowym tematem polskiej piłki.
Historia Mazurka zaczyna się w Grajewie, gdzie jako trzyipółlatek dołączył do treningów starszych kolegów w Warmii Grajewo — prowadzonej przez trenera Daniela Tuzinowskiego grupy, w której najstarsi piłkarze mieli rocznik 2000–2001. Nie był to przypadkowy start: starszy brat Arek trenował tam już od 2010 roku, a Bartosz po prostu pojawił się razem z nim i nie wyszedł. Talent wypatrzono szybko.
W 2015 roku, po jednym ze sparingów z Jagiellonią Białystok, chłopcem zainteresowali się skauci akademii z Białegostoku. Od września 2021 roku Mazurek uczył się już w Szkole Mistrzostwa Sportowego Jagi, a w bieżącym sezonie — pierwszym, w którym regularnie znalazł się w kadrze pierwszego zespołu — wcześniej rozegrał zaledwie dwa mecze w seniorskiej drużynie.
Przez całą rundę jesienną nie zwracał na siebie szczególnej uwagi szerszej publiczności. Przed wylotem do Florencji miał na koncie tylko jedno trafienie w bieżącym sezonie.
26 lutego 2026 roku. Jagiellonia jechała na rewanż 1/16 finału Ligi Konferencji z Fiorentiną z wynikiem 0:3 z pierwszego meczu. Mało kto wierzył w cud. Mazurek był w wyjściowym składzie.Trafiając do siatki w 23., 45+3. oraz 49. minucie, doprowadził do wyrównania stanu dwumeczu i wywalczył dogrywkę.
W dogrywce Jagiellonia ostatecznie przegrała 1:2, odpadając z rozgrywek przy łącznym wyniku dwumeczu 4:5, jednak sam mecz wyjazdowy zakończyła wynikiem 4:2 po dogrywce — co i tak przeszło do historii. Mazurek stał się piątym piłkarzem w historii europejskich pucharów UEFA, który po strzeleniu hat-tricka i tak odpadł z turnieju. Przede wszystkim zaś: stał się pierwszym Polakiem w historii, który skompletował hat-tricka w Lidze Konferencji.
Włoska La Gazzetta dello Sport wystawiła mu ocenę 8/10 i wprost porównała go do Cristiano Ronaldo. Sam zawodnik bezpośrednio po meczu nie ukrywał zdumienia:
"Dalej nie dowierzam w to, co się stało. To pierwszy hat-trick w moim życiu, nigdy wcześniej go nie zaliczyłem. Ciężko mi uwierzyć, że zrobiłem to na takim stadionie, przeciwko takiej drużynie" — przyznał w rozmowie z Polsatem Sport.
Białostocki klub buduje coraz wyraźniejszą markę nie tylko na boisku, ale i na rynku transferowym. Zaledwie w styczniu 2026 roku sfinalizował sprzedaż Oskara Pietuszewskiego do FC Porto. Portugalski gigant oficjalnie ogłosił kwotę 10 mln euro, a umowa zawiera bonusy, których spełnienie jeszcze podniesie wartość transakcji. Była to najwyższa suma w historii klubu i jedna z najwyższych w historii polskiej Ekstraklasy.
Dla porównania: dotychczasowy rekord całej Ekstraklasy należy wspólnie do Ante Crnaca (Raków do Norwich), Jakuba Modera (Lech do Brighton) oraz Kacpra Kozłowskiego (Pogoń do Brighton) — każdy odszedł za ok. 11 milionów euro.
Eksperci rynku transferowego, wskazują, że oferta od Fiorentiny za Mazurka latem 2026 jest "bardzo prawdopodobna" — włoski klub dobrze zna zawodnika z autopsji, a mecz we Florencji tylko utrwalił ten obraz w oczach tamtejszych skautów. Jakie inne kluby faktycznie wysłały obserwatorów na mecze Mazurka? Mówi się – między innymi – o Chelsea czy Napoli.
Kontrakt Mazurka obowiązuje do 2028 roku, co daje klubowi wygodną pozycję negocjacyjną — piłkarz nie jest na sprzedaż "pod przymusem". Sam zawodnik na razie nie komentuje spekulacji, skupiając się na grze w Ekstraklasie.
Obecna wycena Mazurka w serwisie Transfermarkt wynosi 600 tysięcy euro. Jeden mecz we Florencji sprawił, że chłopak z Grajewa przestał być kolejnym obiecującym wychowankiem, a stał się piłkarzem z europejskim CV, który może już wkrótce pozwolić Jagiellonii na zarobienie kolejnych dużych pieniędzy.
