Po trwających kilka dni, burzliwych negocjacjach, Kamil Grosicki podpisał nową umowę z Pogonią Szczecin, która wiąże go z klubem na najbliższe lata, chociaż nie tylko w roli piłkarza. Nieoficjalnie mówi się, ze ostateczne porozumienie z prezesem Alexem Haditaghim wymusiło na zawodniku rezygnację z części żądań na rzecz gwarancji przyszłego zatrudnienia.
Pogoń nie uległa żądaniom lidera. Wiemy, na co ostatecznie przystał Grosicki
Proces odnawiania kontraktu z Kamilem Grosickim obnażył spore różnice między pierwotnymi oczekiwaniami zawodnika a możliwościami finansowymi klubu. Z informacji przekazanych wcześniej przez właściciela Pogoni wynika, ze pomocnik domagał się miesięcznych zarobków na poziomie 250 tysięcy złotych oraz dodatkowej premii w wysokości 2 milionów złotych.
Pogoń Szczecin nie przystała na te warunki, przedstawiając ofertę opiewającą na 160 tysięcy złotych miesięcznie.
Ostatecznie piłkarz zdecydował się zaakceptować propozycję klubu, co oznacza, że nie otrzymał on wnioskowanej podwyżki. Prezes Alex Haditaghi przyznał, że negocjacje z zespołem prawnym zawodnika były intensywne, a sam piłkarz miał na stole finansowo atrakcyjniejsze propozycje z innych klubów. Władze „Portowców” jasno jednak zadeklarowały, że nie będą uczestniczyć w licytacji, uznając swoją ofertę za uczciwą i odpowiedzialną względem stabilności szatni.
Kontrakt 37-letniego kapitana został przedłużony do 30 czerwca 2027 roku i zawiera zapis o możliwości prolongaty o kolejne dwanaście miesięcy. Istotnym elementem porozumienia, który miał ostatecznie wpłynąć na decyzję zawodnika o pozostaniu w Szczecinie mimo niższych zarobków, jest gwarancja pracy w strukturach klubu po zakończeniu kariery piłkarskiej.
Zgodnie z deklaracją prezesa Haditaghiego, Grosicki ma zapewnione miejsce w zespole zarządzającym oraz zarządzie organizacji. Decyzja ta ma charakter długofalowy i ma na celu przekształcenie statusu kapitana z lidera boiskowego w lidera administracyjnego klubu. Według komunikatu władz, piłkarz wybrał realizację tego celu oraz budowanie tożsamości z klubem ponad doraźne korzyści finansowe, które oferowały mu inne podmioty.
„To, co wydarzyło się później, mówi wszystko o człowieku i kapitanie. Kamil wybrał wyzwanie zamiast komfortu i pieniędzy. Lojalność zamiast skrótów. Dziedzictwo zamiast pieniędzy. Zdecydował się zostać nie dlatego, że była to najłatwiejsza decyzja, lecz dlatego, że była właściwa. Pieniądze to nie wszystko. Liczy się cel. Liczy się tożsamość. Liczy się poczucie przynależności” – skomentował Alex Haditaghi przedłużenie współpracy z „Grosikiem” .
