Aryna Sabalenka wyrasta na główną postać nadchodzącego Miami Open, ale to na niej spoczywa największa presja. Białorusinka, która rok temu wygrała turniej bez straty seta, broni aż 1000 punktów rankingowych. Każdy wynik gorszy od końcowego triumfu sprawi, że rywalki zaczną błyskawicznie niwelować dystans w klasyfikacji WTA.
Sytuacja Igi Świątek jest niecodzienna. Polka, będąca aktualną mistrzynią Wimbledonu, spadła na trzecie miejsce w rankingu światowym. W Miami wystąpi z numerem drugim, co wynika z daty ustalenia list startowych na 2 marca. Rok temu Świątek pożegnała się z Florydą na etapie ćwierćfinału, gdzie sensacyjnie uległa młodej Alex Eali. Teraz broni 215 punktów i musi uważać na goniącą stawkę.
Rankingowa rewolucja i walka o przetrwanie w Miami
Nową wiceliderką rankingu została Elena Rybakina, która w Miami znajduje się w komfortowym położeniu. Kazaszka broni zaledwie 65 punktów, co daje jej ogromną szansę na ucieczkę Świątek. W tym samym czasie Jessica Pegula, ubiegłoroczna finalistka, musi bronić aż 650 punktów. Amerykanka już na starcie turnieju wirtualnie traci jedną pozycję w zestawieniu na rzecz Amandy Anisimovej.
Wielkie ambicje mają także zawodniczki z dalszych miejsc. Emma Raducanu, która rok temu dotarła do swojego pierwszego ćwierćfinału rangi WTA 1000, ma realną szansę na powrót do czołowej dwudziestki. Z kolei Alex Eala, rewelacja poprzedniej edycji i pogromczyni Świątek, broni 390 punktów. Filipinka musi powtórzyć ubiegłoroczny półfinał, aby utrzymać rekordową dla siebie 29. lokatę w światowym rankingu.
