Alex Eala wyrasta na nową potęgę w kobiecym tenisie, a jej popularność zaczyna wymykać się spod kontroli. Po tym, jak w poniedziałek Filipinka odrobiła straty i pokonała Jessicę Pegulę w finale Washington Open, świat tenisa zalała fala entuzjazmu, która ma realny wpływ na zasięgi największych gwiazd i mediów sportowych.
Trzecia rakieta świata, Jessica Pegula, mimo bolesnej porażki w walce o tytuł, dostrzega niesamowite zjawisko towarzyszące jej młodszej rywalce. Amerykanka zauważyła, że starcie z Ealą przełożyło się na tysiące nowych subskrybentów jej podcastu „The Players’ Box”. Fani z Filipin masowo ruszyli do sieci, by śledzić każdy ruch zawodniczki, która wcześniej na Wimbledonie wyeliminowała samą Igę Świątek.
Szaleństwo w sieci i gigantyczne zasięgi
Skala zjawiska jest tak duża, że Pegula nie gryzła się w język podczas spotkania z mediami w Toronto. „Filipińscy fani są szaleni” – przyznała otwarcie Pegula. „Ktoś z naszego zespołu wysłał nam wiadomość, że w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy z Filipin i znacznie więcej interakcji z ich bazą fanów, szczególnie poprzez nasz podcast, co jest całkiem fajne” – dodała, doceniając pozytywny wpływ rywalki na dyscyplinę.
Sama Alex Eala do nagłego wzrostu zainteresowania podchodzi z dużym spokojem, choć nie ukrywa, że ostatnie dni były dla niej emocjonalnym wyzwaniem. „To dla mnie niesamowite kilka dni. Oczywiście towarzyszy mi mnóstwo emocji i rzeczy do przetworzenia. Tenis to sport uczący pokory, a to jest moja praca. Nauka radzenia sobie z tymi dodatkowymi aspektami to zdecydowanie proces” – stwierdziła triumfatorka z Waszyngtonu.
Eala podkreśla, że mimo sukcesów i ogromnego wsparcia społeczności, wciąż widzi u siebie pole do poprawy. Zawodniczka skupia się na dalszym rozwoju, mając świadomość, że przed nią jeszcze długa droga. Tymczasem eksperci i media, w tym Andy Roddick, już teraz upatrują w niej groźną pretendentkę do sukcesu w nadchodzącym wielkoszlemowym US Open.
