Olympique Marsylia przechodzi przez najtrudniejszy moment w swojej historii, notując fatalny początek sezonu Ligue 1. Po porażce 1:2 z Paris Saint-Germain w prestiżowym Le Classique, zespół osunął się do strefy spadkowej, co wywołało falę spekulacji na temat przyszłości sztabu szkoleniowego.
Sytuacja sportowa jest bezpośrednio powiązana z ogromnymi problemami finansowymi klubu. Aby spełnić wymogi UEFA oraz organu kontrolnego DNCG, Marsylia została zmuszona do wyprzedaży swoich najważniejszych zawodników, co drastycznie osłabiło kadrę pod względem jakości i liczebności. Bilans jest bezlitosny: pięć porażek w sześciu pierwszych meczach sezonu, w tym cztery przegrane w pięciu kolejkach ligowych. Prezes Stéphane Richard przyznał publicznie, że trudności finansowe stanowią egzystencjalne zagrożenie dla dalszego funkcjonowania organizacji. Przed niedzielnym starciem stacja Canal Plus sugerowała nawet, że Bruno Genesio może sam zrezygnować z pełnionej funkcji.
Szkoleniowiec postanowił jednak uciąć wszelkie domysły natychmiast po końcowym gwizdku. „Nie ma mowy o żadnej rezygnacji, nie” – zadeklarował stanowczo Genesio w rozmowie z mediami. Trener nie ukrywa jednak powagi sytuacji, w jakiej znalazł się utytułowany klub, który obecnie zajmuje dopiero 17. miejsce w tabeli. „W Marsylii jesteśmy przyzwyczajeni do gry w czołówce. Dlatego staram się bić na alarm, gdy słyszę rozmowy o 'honorowych' porażkach” – dodał menedżer, odnosząc się do postawy swojego zespołu.
Atmosfera wokół drużyny gęstniała już od kilku tygodni, co potwierdzały wcześniejsze doniesienia The Guardian o buczeniu kibiców w stronę zawodników takich jak Geoffrey Kondogbia. Bruno Genesio już przed wyjazdem na mecz z Monaco pod koniec sierpnia musiał mierzyć się z pytaniami o swoją przyszłość, jednak obecna seria czterech ligowych porażek z rzędu postawiła go w jeszcze trudniejszym położeniu przed nadchodzącą przerwą reprezentacyjną.
