Iga Świątek wraca do gry podczas turnieju w Stuttgarcie i od razu wywołuje ogromne poruszenie swoimi słowami. Polska tenisistka postanowiła publicznie odnieść się do fali krytyki, jaka spadła na jej zespół w ciągu ostatnich dwóch lat. Po rozstaniu z trenerem Wimem Fissette i zatrudnieniu Francisco Roiga, 24-letnia zawodniczka postawiła sprawę jasno: nie będzie dalszych roszad w jej sztabie szkoleniowym, mimo nacisków ze strony krajowych mediów.
Sześciokrotna zwyciężczyni turniejów wielkoszlemowych określiła spekulacje polskich dziennikarzy jako wyjątkowo surowe i niesprawiedliwe. Świątek podkreśliła, że jej decyzja o pozostawieniu psycholog Darii Abramowicz oraz trenera przygotowania fizycznego Macieja Ryszczuka nie wynika z samej lojalności, ale z faktu, że ta współpraca po prostu przynosi efekty. Tenisistka ma dość chaosu informacyjnego i chce, aby fani poznali prawdę bezpośrednio od niej, ucinając tym samym wszelkie domysły dotyczące przyszłości jej współpracowników.
Nowy rozdział z Francisco Roigiem
Proces zmiany głównego trenera w środku sezonu był dla Polki wyzwaniem, ale przebiegł błyskawicznie. Świątek szukała kogoś z ogromnym doświadczeniem technicznym i okiem eksperta, co znalazła u Roiga, z którym trenowała już na Majorce. Zawodniczka zaznacza, że w sporcie zawodowym nie ma czasu na marnowanie czasu, a jeśli coś nie działa, reakcja jest niezbędna. Jednocześnie przypomniała krytykom, że to właśnie z obecnym sztabem zdołała wygrać Wimbledon i skompletować Surface Slam.
Występ w Stuttgarcie będzie oficjalnym debiutem nowego duetu trenerskiego. Świątek przyznaje, że jest podekscytowana nową współpracą i czuje się bezpiecznie, mając u boku doświadczonego szkoleniowca. Mimo trudnego początku roku i braku tytułów w pierwszej połowie 2025 roku, liderka polskiego tenisa ufa swojej metodzie pracy. Relacje z mediami w kraju pozostają jednak napięte, a zawodniczka wprost apeluje o spokój, który pozwoli jej skupić się wyłącznie na obowiązkach na korcie.
