Manchester United sonduje możliwość sprowadzenia Mylesa Lewisa-Skelly’ego z Arsenalu. Jak donosi Miguel Delaney z The Independent, klub z Old Trafford szuka okazji do transferu, choć operacja ta napotyka na poważne przeszkody ze strony londyńczyków.
Czerwone Diabły potrzebują wzmocnień zarówno w środku pola, jak i na lewej obronie, a 19-latek idealnie wpisuje się w te wymagania dzięki swojej uniwersalności. Choć początek sezonu 2025/26 spędził na boczny torze, końcówka kampanii w wykonaniu Lewisa-Skelly’ego była imponująca. Zawodnik wywalczył miejsce w składzie, grając w czterech z ostatnich sześciu meczów ligowych, a nawet wystąpił od pierwszej minuty w finale Ligi Mistrzów przeciwko PSG. Ta nagła eksplozja formy sprawiła, że Arsenal zaczął inaczej patrzeć na przyszłość swojego wychowanka.
Przeszkody nie do przejścia dla Manchesteru United?
Mimo że Manchester United pozyskał już takich graczy jak Andrey Santos i Youri Tielemans, Michael Carrick wciąż szuka głębi składu. Sytuacja Lewisa-Skelly’ego jest jednak skomplikowana, ponieważ Arsenal chroni długoterminowy kontrakt obowiązujący aż do 2030 roku. Mikel Arteta widzi w nim przede wszystkim pomocnika i nie zamierza ułatwiać odejścia zawodnikowi, który stał się istotnym elementem zespołu walczącego o tytuły. Ewentualna kwota odstępnego mogłaby skutecznie odstraszyć większość zainteresowanych klubów, w tym ekipę z Manchesteru.
Warto zauważyć, że Lewis-Skelly traktowany jest przez Manchester United jako opcja rezerwowa. Priorytetem na lewą stronę defensywy pozostaje Lewis Hall z Newcastle United, za którego klub przygotowuje oficjalną ofertę. Jeśli jednak negocjacje z Srokami utkną w martwym punkcie, Czerwone Diabły mogą rzucić wszystkie siły na próbę przekonania Arsenalu. Na ten moment londyńczycy wolą pozbyć się innych graczy, takich jak Gabriel Jesus czy Gabriel Martinelli, zatrzymując młodego pomocnika u siebie.
