Iga Świątek wraca do rywalizacji po przerwie, a losowanie turnieju WTA 1000 w Toronto od razu rzuciło ją na głęboką wodę. Polska tenisistka, która ostatni raz występowała na kortach Wimbledonu, w Kanadzie może zmierzyć się z zawodniczkami, które w ostatnich miesiącach mocno zaszły jej za skórę.
Siedmiokrotna mistrzyni wielkoszlemowa znalazła się w tej samej połowie drabinki co broniąca tytułu Jessica Pegula, z którą może spotkać się już w ćwierćfinale. W jej sekcji widnieje także nazwisko finalistki French Open, Marty Kostjuk. Pierwszą rywalką Polki może być Chinka Wang Xinyu. Świątek przyznaje, że czuje się dobrze przygotowana do startu, ponieważ miała więcej czasu na treningi na twardej nawierzchni niż w ubiegłym roku.
Współpraca z trenerem i polskie wsparcie w Kanadzie
Polska liderka podkreśla, że okres przygotowawczy pod okiem Francisco Roiga był bardzo intensywny. „Miałam miłe dwa tygodnie treningów na kortach twardych. Chcę spróbować wdrożyć wszystko, czego oczekuje ode mnie trener w tym turnieju” – przyznała Świątek. Tenisistka liczy na wsparcie licznej polonii w Toronto, wspominając z sentymentem swoje występy w tym mieście z 2019 roku, gdy poczuła, że naprawdę należy do światowej czołówki WTA Tour.
Równolegle oczy kibiców będą zwrócone na Arynę Sabalenkę, która wraca po rozczarowującym Wimbledonie. Białorusinka może trafić na Maję Chwalińską, co byłoby szansą na rewanż za sensacyjną porażkę w French Open. W turnieju wielką uwagę przyciąga także Alex Eala, rewelacja ostatnich miesięcy, która po wyeliminowaniu Świątek w Londynie teraz może stanąć na drodze nowej mistrzyni Wimbledonu, Lindy Noskovej.
