W polskiej Ekstraklasie trwa interesująca walka transferowa o Hrvoje Smolcicia. Środkowy obrońca Eintrachtu Frankfurt wzbudził poważne zainteresowanie dwóch klubów: Rakowa Częstochowa oraz Widzewa Łódź. I choć to Raków jako uczestnik europejskich pucharów uchodzi za naturalnego faworyta w tego typu negocjacjach, niespodziewanie to właśnie Widzew jest na ten moment bliżej pozyskania Chorwata.
Widzew zaskakuje, Raków nie odpuszcza
Hrvoje Smolcic to piłkarz o uznanej renomie. Ma na koncie występy w Bundeslidze, Pucharze Niemiec, a także na arenie międzynarodowej – w Lidze Europy oraz Lidze Konferencji. W sezonie 2024/25 występował w LASK-u, do którego trafił na zasadzie wypożyczenia z Eintrachtu. W Austrii rozegrał 10 spotkań, zdobył jednego gola i utrzymywał znakomitą celność podań na poziomie 93%.
Obecnie obrońca wrócił do Frankfurtu, gdzie jego kontrakt obowiązuje do końca czerwca 2027 roku. Jednak zawodnik i jego otoczenie są otwarci na transfer – i to właśnie wykorzystać chcą kluby z Polski. W rywalizacji tej uczestniczą również tureckie zespoły – Kocaelispor i Boluspor – jednak najpoważniejszą konkurencję stanowią Raków i Widzew.
Kim jest Hrvoje Smolcic?
24-letni środkowy obrońca urodził się w Gospiću i przeszedł pełną drogę szkoleniową w HNK Rijeka, gdzie w wieku 18 lat zadebiutował w pierwszym zespole. Jego kariera nabrała rozpędu, a w 2022 roku trafił do Eintrachtu Frankfurt za około 3 mln euro. W barwach niemieckiego klubu rozegrał łącznie 41 spotkań, zdobywając jedno trafienie. Ma również doświadczenie reprezentacyjne – zaliczył 6 występów w młodzieżowej kadrze Chorwacji U21.
Smolcic to piłkarz mierzący 185 cm, lewonożny, mogący występować zarówno na środku obrony, jak i jako lewy defensor. Jego obecna wartość rynkowa to 2 miliony euro – choć jeszcze w 2023 roku szacowano ją nawet na 5 milionów.
Kto wygra ten wyścig?
Na ten moment więcej wskazuje na Widzew. Klub z Łodzi miał złożyć konkretną propozycję finansową i prowadzi zaawansowane rozmowy z otoczeniem zawodnika. Raków nie odpuszcza, jednak nie chce przekroczyć określonego pułapu kosztów. Należy również pamiętać, że sytuacja może się dynamicznie zmieniać – wszystko zależy od stanowiska Eintrachtu i samego piłkarza, który nie wyklucza kolejnego wypożyczenia.
