To, co wydawało się już być zamkniętą historią, teraz nabiera zupełnie nowego biegu spraw. Chorwacki obrońca Hrvoje Smolcic, który miał podpisać kontrakt z Anderlechtem, nadal pozostaje bez klubu. W tej sytuacji ponownie szansę na pozyskanie zawodnika ma Widzew Łódź.
Walka Widzewa z Rakowem, a potem... Anderlecht
Na początku spekulacji transferowych Widzew Łódź wydawał się być jednym z głównych pretendentów do pozyskania Smolcicia. Chorwat, defensywny filar Eintrachtu Frankfurt, był na celowniku kilku czołowych polskich drużyn, w tym Rakowa Częstochowa. Jednak to Widzew uchodził za faworyta w tej rywalizacji. Według początkowych doniesień, to właśnie drużyna z Łodzi była najbliżej finalizacji transferu.
Niestety, sytuacja nie potoczyła się zgodnie z pierwotnymi przewidywaniami łodzian. W krótkim czasie media obiegła informacja, że Smolcic ostatecznie nie dołączy do Widzewa. 25-letni obrońca był zdecydowany na przenosiny do Anderlechtu Bruksela. Ruch ten został potwierdzony nawet przez Fabrizio Romano.
Belgowie już poza grą o podpis
Wszystko zmieniło się jednak w bardzo krótkim czasie. Wkrótce po medialnym ogłoszeniu przejścia Smolcicia do Anderlechtu, pojawiła się kolejna niespodzianka – transfer do Belgii nie dojdzie do skutku. Chorwat nie podpisał kontraktu z Anderlechtem, a jego przyszłość stanęła pod znakiem zapytania. Sam zawodnik, który w pewnym momencie nie musiał martwić się o to, gdzie będzie grał, zaczął poszukiwać pracodawcy ze zdwojoną siłą.
Dla Widzewa Łódź to może być znakomita okazja. Klub z Łodzi nadal wykazuje zainteresowanie Smolciciem i jest gotów spełnić jego oczekiwania finansowe. To mogłoby oznaczać, że sprawa transferu nie jest jeszcze zakończona, a szanse na pozyskanie przez Widzew rosną z dnia na dzień.
Choć temat przez jakiś czas został zawieszony, to zmieniająca się sytuacja może sprawić, że Widzew ponownie stanie do rozmów o transferze. Klub z Łodzi nie rezygnuje, chociaż do zakończenia rozmów transferowych jeszcze daleka droga.
