Świat Formuły 1 znów huczy o nazwisku Horner. Choć były szef Red Bull Racing został zwolniony ponad dwa tygodnie temu, jego nazwisko ponownie pojawiło się w padoku F1. Jednak tym razem nie chodzi o samego Christiana, lecz o jego brata, Guya Hornera, który został zauważony podczas weekendu wyścigowego na torze Spa-Francorchamps. Tymczasem Red Bull pod nowym kierownictwem zdaje się odnajdywać nową energię, co potwierdził Max Verstappen, wygrywając wyścig sprinterski.
W skrócie:
- Christian Horner został zwolniony z funkcji szefa zespołu Red Bull Racing po Grand Prix Wielkiej Brytanii, ale powody jego odejścia pozostają tajemnicą
- Guy Horner, brat byłego szefa Red Bulla, został zauważony w padoku podczas Grand Prix Belgii
- Max Verstappen wygrał wyścig sprinterski na torze Spa-Francorchamps, ale w kwalifikacjach do niedzielnego wyścigu zajął tylko czwarte miejsce
Hornerowie wciąż obecni w F1, ale w innej roli
Nazwisko Horner od ponad dekady kojarzone było z sukcesami Red Bull Racing. Jednak po niespodziewanym zwolnieniu Christiana Hornera ze stanowiska dyrektora zespołu i CEO, które nastąpiło we wtorek po Grand Prix Wielkiej Brytanii, wielu zastanawiało się, czy to ostateczne pożegnanie z tą postacią w świecie F1. Jak się okazuje, nazwisko Horner wciąż pojawia się w padoku, choć w nieco innym kontekście.
Podczas weekendu wyścigowego na legendarnym torze Spa-Francorchamps zauważono Guy'a Hornera, brata byłego szefa Red Bulla. Informację tę potwierdził znany fotograf F1, Kym Illman, który opublikował na Instagramie zdjęcie uśmiechniętego Hornera cieszącego się atmosferą belgijskiego Grand Prix.
📸: Guy Horner, Christian Horner’s younger brother is in the paddock for Qualifying. #F1 #BelgianGP pic.twitter.com/fePebbQDVt
— F1 Naija (@f1_naija) July 26, 2025
Tymczasem zespół Red Bull Racing, mimo niedawnych zawirowań na szczytach władzy, zdaje się odnajdywać nową energię. Widać to było szczególnie podczas sobotniego wyścigu sprinterskiego, gdzie Max Verstappen zdołał pokonać lidera mistrzostw, Oscara Piastriego, odnosząc niespodziewane zwycięstwo. To pokazuje, że mimo odejścia Christiana Hornera, zespół wciąż potrafi walczyć o najwyższe lokaty.
Nowa era Red Bulla pod znakiem zapytania?
Niestety, dobre wyniki z wyścigu sprinterskiego Max Verstappen nie zdołał powtórzyć w kwalifikacjach do głównego wyścigu. Holender narzekał na problemy z balansem swojego RB21 i ostatecznie zajął czwarte miejsce, za Charlesem Leclerciem z Ferrari. To pokazuje, że mimo pojedynczych sukcesów, zespół wciąż zmaga się z pewnymi problemami technicznymi.
Nowy szef zespołu, Laurent Mekies, wyraził swoje rozczarowanie po kwalifikacjach, stwierdzając, że "frustrujące jest przegrać trzecią pozycję z takiego powodu". Widać więc, że mimo pozytywnej energii, przed Red Bullem jeszcze długa droga do stabilizacji po odejściu Hornera.
Co ciekawe, były mistrz świata Nico Rosberg określił zwolnienie Christiana Hornera jako "tajemnicę". Powody dymisji nie zostały bowiem oficjalnie ujawnione, co daje pole do spekulacji wśród ekspertów i fanów F1. Niektórzy twierdzą, że mogło chodzić o różnice w wizji przyszłości zespołu, inni wspominają o potencjalnych konfliktach wewnętrznych.
Niezależnie od przyczyn, Red Bull Racing wkroczył w nową erę. Czy będzie ona równie udana jak poprzednia pod wodzą Christiana Hornera? Na to pytanie odpowiedź przyniosą kolejne wyścigi, z Grand Prix Belgii na czele. Jedno jest pewne - mimo zmian personalnych na szczycie, Max Verstappen wciąż pozostaje kluczową postacią zespołu i głównym pretendentem do mistrzowskiego tytułu.
