Honorowy prezes Bayernu ostrzega: "Arabskie pieniądze zniszczą europejski futbol"

Jarosław ZającJarosław Zając
3 września 2025 13:33
Honorowy prezes Bayernu ostrzega: "Arabskie pieniądze zniszczą europejski futbol"

Uli Hoeness, honorowy prezes Bayernu Monachium, nie przebierał w słowach krytykując szaleństwo transferowe w europejskiej piłce. Podczas uroczystości wręczenia nagrody DFL w Berlinie, 73-letni działacz nazwał wydatki klubów Premier League "kompletnie szalonymi" i ostrzegł przed zbliżającym się pęknięciem bańki finansowej. Niemiecki futbol, według Hoenessa, powinien zdecydowanie odrzucić pieniądze od arabskich inwestorów i amerykańskich funduszy hedgingowych.

W skrócie:

  • Premier League wydała w letnim oknie transferowym ponad 3,5 miliarda euro, co według Hoenessa jest "kompletnie szalone"
  • Bayern przegrał wyścig o Floriana Wirtza (trafił do Liverpoolu) i Nicka Woltemade (wybrał Newcastle)
  • Hoeness wzywa Bundesligę do odrzucenia pieniędzy od zagranicznych inwestorów i zachowania niemieckiego modelu własności klubów

Wściekły Hoeness ostrzega przed finansową katastrofą

Honorowy prezes Bayernu Monachium nie pozostawił suchej nitki na obecnym rynku transferowym podczas swojego wystąpienia w Berlinie. Hoeness, który otrzymał nagrodę DFL za wybitny wkład w niemiecki futbol, wykorzystał okazję, by wyrazić swoje oburzenie rosnącymi kwotami transferowymi.

"Byłem oszołomiony tym, co działo się w międzynarodowej piłce nożnej przez ostatnie sześć czy osiem tygodni... w pewnym momencie ludzie zapytają: Czy oni kompletnie zwariowali?" - grzmiał legendarny działacz Bayernu.

Szczególnie krytycznie odniósł się do rekordowych wydatków klubów Premier League, które w letnim oknie transferowym przekroczyły 3,5 miliarda euro. Sam Bayern odczuł finansową przepaść dzielącą go od angielskich potentatów, tracąc szansę na pozyskanie Floriana Wirtza, który ostatecznie trafił do Liverpoolu, oraz Nicka Woltemade, którego przejęło Newcastle.

Bundesliga na rozdrożu - zachować tożsamość czy gonić za pieniędzmi?

Hoeness w swoim przemówieniu wezwał niemiecki futbol do przeciwstawienia się pokusie przyjmowania zagranicznych pieniędzy.

"To nie może się dobrze skończyć. Musimy pokazać siłę i nie brać pieniędzy od Arabów czy amerykańskich funduszy hedgingowych. DFL musi zadbać, by kluby Bundesligi nigdy nie musiały akceptować tych pieniędzy" - podkreślił.

Ostrzeżenie Hoenessa dotyka sedna rosnącego dylematu w europejskiej piłce: czy tradycyjne zasady Bundesligi, szczególnie reguła 50+1 utrzymująca kontrolę klubów w rękach członków i kibiców, mogą nadążyć za finansową potęgą angielskich klubów i projektów wspieranych przez państwowe fundusze?

Nieudane próby Bayernu pozyskania kluczowych zawodników tego lata są bezpośrednim odzwierciedleniem tej przepaści. Newcastle, wspierane przez saudyjski Publiczny Fundusz Inwestycyjny, wyłożyło ogromne kwoty wraz z bonusami, by zapewnić sobie usługi Woltemade, pozostawiając Bayern z pustymi rękami.

Dla niemieckiego futbolu niebezpieczeństwo polega nie tylko na traceniu gwiazd na rzecz zagranicznych lig, ale także na całkowitym wykluczeniu z rynku przez zbyt wysokie ceny - nierównowaga, która według Hoenessa "nie może się dobrze skończyć".

Bayern na finansowym rozdrożu

Monachijski klub stoi przed poważnym dylematem. Choć pozostaje niekwestionowanym gigantem niemieckiej piłki, przepaść w sile finansowej między nim a klubami Premier League poszerza się z roku na rok. Przegrane transfery Wirtza i Woltemade uwydatniły granice możliwości Bayernu, nawet przy oferowaniu prestiżu gry na Allianz Arena i występów w Lidze Mistrzów.

Interwencja Hoenessa jasno wskazuje, że Bayern nie zamierza gonić za angielską inflacją transferową, ale będzie polegać na tradycyjnym połączeniu szkolenia młodzieży, mądrego skautingu i przemyślanych transferów gwiazd. Pytanie brzmi, czy ta strategia wystarczy, by konkurować z klubami mającymi praktycznie nieograniczone budżety.

Zdaniem obserwatorów, Bayern ma rację walcząc o zachowanie tradycyjnego modelu funkcjonowania klubów piłkarskich, ale musi też znaleźć sposób na zwiększenie przychodów, by nie zostać całkowicie w tyle za angielskimi i arabskimi pieniędzmi. Jeśli przepaść finansowa będzie się powiększać, nawet najlepiej zarządzane kluby Bundesligi mogą stać się jedynie dostarczycielami talentów dla bogatszych lig.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!