Możliwości finansowe Wieczystej Kraków rozbudzają wśród kibiców marzenia o spektakularnych transferach — Kazimierz Moskal zdradza jednak, według jakiego klucza klub naprawdę zamierza budować drużynę na ekstraklasę i dlaczego najtrudniejsze decyzje wcale nie dotyczą nowych nazwisk.
Po historycznym awansie do ekstraklasy oczekiwania wobec Wieczystej Kraków sięgnęły szczytu — kibice, świadomi możliwości finansowych klubu, liczą na wielkie pozyskania. Kazimierz Moskal w rozmowie z „Dziennikiem Polskim" te nastroje jednak studzi. Trener przypomina, że tak naprawdę od sprowadzenia jeszcze do trzeciej ligi Michała Pazdana i Jacka Góralskiego, byłych reprezentantów Polski, naprawdę spektakularnych ruchów raczej nie odnotowano. Zimą klub przeznaczył na wzmocnienia pewne środki, lecz tym razem filozofia ma być inna: zamiast głośnych nazwisk z przeszłości priorytetem są piłkarze, którzy realnie podniosą poziom zespołu i od razu wskoczą do podstawowej jedenastki.
Szkoleniowiec zarysowuje też mechanizm podejmowania decyzji. Proces jest wieloetapowy — najpierw propozycje przedstawiają skauci, następnie kandydaci są wspólnie oglądani i oceniani, a od wstępnej akceptacji do finalizacji transferu droga bywa daleka. Moskal zastrzega przy tym, że choć kadra wymaga uzupełnienia, nie spodziewa się aż dziesięciu nowych zawodników.
Skala potrzeb wynika z rozmiarów ubytków. Licząc również wypożyczonych, klub opuściło około dwunastu piłkarzy, czyli połowa składu, a na pierwszym treningu pojawiło się zaledwie czternastu zawodników — i to bez Zagrodzkiego oraz Mrasa, którzy dostali dłuższy odpoczynek po występach w rezerwach, te zaś również awansowały, do trzeciej ligi. Moskal nie ukrywa, że rozstania bywają bolesne, bo do sukcesu przyczynił się każdy zawodnik, niezależnie od liczby rozegranych minut. W ekstraklasie wymagania są jednak nieporównanie wyższe.
„To nie są żadne uprzedzenia, tylko czysta kalkulacja" — tłumaczy trener, dodając, że profesjonalizm nie pozwala „przespać" istotnego okresu.
Najbardziej odczuwalnym symbolem przebudowy jest pożegnanie z Michałem Pazdanem. Były reprezentant Polski dołączył do Wieczystej, gdy grała w trzeciej lidze i stał się ważną częścią projektu — nie tylko na boisku, ale i w szatni. Moskal wysoko ocenia jego wpływ na zespół, sposób przygotowania do meczów oraz codzienną postawę, jednak argumentem przy podejmowaniu decyzji okazał się wiek obrońcy, który we wrześniu skończy trzydzieści dziewięć lat. Trener wyraża przekonanie, że Pazdan będzie kontynuował karierę gdzie indziej.
Sam awans Moskal określa zresztą wyjątkowo dosadnie. W Polsce podejmowano już podobne projekty oparte na zaangażowaniu prywatnych sponsorów, lecz dopiero w przypadku Wieczystej, klubu bez wielkiej renomy, ambicje głównego sponsora Wojciecha Kwietnia przełożyły się na realny efekt.
„Mistrzostwo świata" — tak trener podsumowuje tempo, w jakim zespół dotarł aż do ekstraklasy.
Co istotne, przez cały sezon ekipa funkcjonowała w specyficznych warunkach, rozgrywając spotkania w roli gospodarza nie w Krakowie, lecz w Sosnowcu, co dodatkowo utrudniało walkę o awans, naznaczoną emocjami, niepewnością i barażami.
Nowo budowana drużyna szybko przejdzie pierwsze testy. Po treningach na własnym obiekcie Wieczystą czeka zgrupowanie w Austrii, a sparingowymi rywalami będą Dynamo Kijów oraz Slavia Praga — Moskal traktuje te mecze jako cenny sprawdzian przed konfrontacją z renomowanymi, choć wciąż słabo znającymi krakowski klub przeciwnikami. Rozgrywki ekstraklasy zespół rozpocznie 24 lipca wyjazdowym pojedynkiem z Radomiakiem.

