Villarreal-Barcelona w Miami to projekt, który może zmienić oblicze europejskiego futbolu. UEFA rozpatrzy w czwartek na posiedzeniu Komitetu Wykonawczego w Tiranie możliwość organizacji meczu ligi hiszpańskiej poza granicami kraju. Ten precedensowy krok otwiera furtkę do globalizacji krajowych rozgrywek piłkarskich, choć nie brakuje przeciwników tego pomysłu.
W skrócie:
- UEFA rozważy w czwartek możliwość rozegrania meczu Villarreal-Barcelona z 17. kolejki LaLiga w Miami
- Ministra sportu Hiszpanii Pilar Alegría wyraziła sprzeciw, twierdząc że "rozgrywki krajowe powinny odbywać się w Hiszpanii"
- FIFA zmieniła przepisy w kwietniu 2024 roku, teoretycznie umożliwiając rozgrywanie meczów ligowych poza granicami kraju
Historyczna decyzja na horyzoncie
Czwartkowe posiedzenie Komitetu Wykonawczego UEFA w Tiranie może przejść do historii jako moment, w którym europejski futbol otworzył się na nowe terytoria. Spotkanie Villarreal-Barcelona, zaplanowane na 20 grudnia w ramach 17. kolejki LaLiga, ma szansę zostać rozegrane w Miami, co byłoby bezprecedensowym wydarzeniem. Ani LaLiga, ani żadna inna czołowa europejska liga nigdy wcześniej nie zorganizowała oficjalnego meczu ligowego poza granicami swojego kontynentu.
Projekt wspólnie popierają Hiszpańska Federacja Piłkarska (RFEF) oraz LaLiga, które złożyły odpowiednie wnioski do UEFA, FIFA i CONCACAF (konfederacji obejmującej Amerykę Północną). Zmiana przepisów FIFA z kwietnia 2024 roku teoretycznie umożliwia takie rozwiązanie, choć żaden duży europejski kraj dotychczas nie występował z podobną inicjatywą.
Rząd przeciw, kluby podzielone
Stanowisko hiszpańskiego rządu w tej sprawie jest jednoznaczne. Pilar Alegría, ministra Edukacji, Kształcenia Zawodowego i Sportu, nie pozostawiła wątpliwości: "Jako rząd, przyciągam międzynarodowe rozgrywki do mojego kraju. Wyobraźcie sobie, gdzie chciałabym, żeby odbywały się krajowe. W moim kraju. Mamy wspaniałe miasta. Jestem zwolenniczką tego, by rozgrywki krajowe odbywały się w Hiszpanii".
Nie tylko rząd ma wątpliwości. Europejskie stowarzyszenie kibiców (FSE) oraz związek zawodowy piłkarzy hiszpańskich (AFE) oficjalnie sprzeciwiają się temu pomysłowi. Ten drugi argumentuje swoją pozycję brakiem odpowiednich informacji. Wśród klubów LaLiga jedynie Real Madryt otwarcie wyraził sprzeciw wobec "planu Miami".
Ciekawostką jest fakt, że hiszpańska inicjatywa nie jest odosobniona. Włoska federacja piłkarska (FIGC) także wyraziła zainteresowanie organizacją meczu Serie A między Milanem a Como w australijskim Perth. W przeciwieństwie jednak do hiszpańskiej propozycji, we Włoszech nie ma tak wyraźnego podziału opinii w tej sprawie.
Szanse na powodzenie projektu
Mimo głosów sprzeciwu, "plan Miami" ma dwa istotne atuty. Po pierwsze, firma Relevent Sport, która jest promotorem projektu, to strategiczny partner UEFA odpowiedzialny m.in. za dystrybucję praw do rozgrywek europejskich na lata 2027-2030. Po drugie, według informacji z hiszpańskich mediów, pozostało już zbyt mało czasu, by skutecznie zablokować projekt, który formalnie jest zgodny z obecnymi przepisami FIFA.
Ostateczna decyzja będzie należeć do UEFA, a następnie do FIFA. Warto przypomnieć, że sam prezydent UEFA Aleksander Ceferin wcześniej wyrażał niechęć do organizacji meczów krajowych poza granicami państw lub przynajmniej postulował stworzenie jasnych regulacji w tej kwestii.
Czwartkowe posiedzenie w Tiranie może więc stanowić kluczowy moment dla przyszłości europejskiego futbolu. Decyzja o "eksporcie" meczów ligowych poza granice kontynentu otworzyłaby nową erę w komercjalizacji i globalizacji piłki nożnej.
