Celta Vigo wraca z Niemiec z bagażem trzech bramek i minimalnymi nadziejami na awans do półfinału Ligi Europy. Zespół z Galicji został całkowicie zdominowany przez Freiburg, przegrywając pierwszy mecz ćwierćfinałowy 0:3.
Koszmar gości na Europa-Park Stadion zaczął się już w 10. minucie spotkania. Vincenzo Grifo precyzyjnym uderzeniem z krawędzi pola karnego pokonał Ionuta Radu, posyłając piłkę w dalszy róg bramki. Celta Vigo nie potrafiła odpowiedzieć na ten cios, a gospodarze kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. Claudio Giraldez próbował ratować wynik zmianami, wprowadzając na boisko Jonesa El-Abdellaouiego oraz Fer Lopeza, jednak nowi zawodnicy nie odmienili obrazu gry swojej drużyny w starciu z dobrze dysponowanym rywalem.
Niemiecka lekcja futbolu i zmarnowane szanse
Po godzinie gry Freiburg podwyższył prowadzenie po składnej akcji zespołowej, którą z najbliższej odległości wykończył Jan-Niklas Beste. Ten sam zawodnik asystował przy trzecim golu, dośrodkowując z rzutu rożnego wprost na głowę Matthiasa Gintera. Obrońca gospodarzy nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce, pieczętując fatalny występ Hiszpanów. W końcówce meczu Fer Lopez zmarnował dogodną okazję na zdobycie bramki kontaktowej, co tylko potwierdziło niemoc ofensywną ekipy z Vigo w tym spotkaniu.
Przed rewanżem na Balaidos sytuacja Celty jest niezwykle trudna i wymaga radykalnej poprawy gry w każdym elemencie. Drużyna musi odrobić trzy gole straty, aby myśleć o pozostaniu w rozgrywkach. Choć wsparcie własnych kibiców ma być atutem, postawa zaprezentowana w Niemczech była daleka od oczekiwań i standardów wymaganych na tym etapie europejskich pucharów. Piłkarze Giraldeza nie mają już nic do stracenia, ale ich szanse na odwrócenie losów dwumeczu po tak dotkliwej porażce wydają się iluzoryczne.
