Valentin Vacherot wyrasta na największą rewelację turnieju w Monte Carlo. Reprezentant gospodarzy pokonał Alexa de Minaura 6:4, 3:6, 6:3 i zameldował się w półfinale imprezy rangi Masters 1000. Jak donoszą media, to pierwszy taki sukces tenisisty z Monako w historii tego prestiżowego turnieju rozgrywanego na kortach ziemnych.
Mecz trwał dwie godziny i 24 minuty, a Vacherot musiał wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. 27-latek obronił aż 14 z 17 break pointów, wykazując się niesamowitą odpornością psychiczną w decydujących momentach. To jego trzecie zwycięstwo w karierze nad zawodnikiem z czołowej dziesiątki rankingu ATP. Monakijczyk, który w 2025 roku sensacyjnie triumfował w Szanghaju, teraz pisze nową historię przed własną publicznością, mając na trybunach rzeszę przyjaciół i znajomych z lat szkolnych.
Marsz w górę rankingu i starcie z gigantem
Sukces w ćwierćfinale gwarantuje Vacherotowi potężny awans w zestawieniu ATP. Tenisista, który zaczynał zmagania na 23. pozycji, w wirtualnym rankingu przesunął się już na 17. miejsce. Jeśli zdoła sprawić kolejną niespodziankę i awansuje do finału, wskoczy na 14. lokatę. Ewentualny triumf w całym turnieju pozwoliłby mu zameldować się na 12. pozycji na świecie, co byłoby jego życiowym osiągnięciem.
W sobotnim półfinale poprzeczka zawisnąć ma jednak znacznie wyżej. Vacherot zmierzy się z Carlosem Alcarazem, aktualnym numerem jeden światowego tenisa. Będzie to ich pierwsze bezpośrednie spotkanie na korcie. Monakijczyk nie kryje ekscytacji faktem, że znalazł się w czwórce obok takich graczy jak Alcaraz, Jannik Sinner i Alexander Zverev. Podkreśla, że gra przeciwko Hiszpanowi w rodzinnym mieście jest dla niego wielkim zaszczytem i spełnieniem marzeń.
