Kimi Antonelli wygrał Grand Prix Japonii i zapisał się na kartach historii Formuły 1. Kierowca Mercedesa wykorzystał neutralizację, aby przeskoczyć faworytów i dowieźć zwycięstwo do mety. Włoch został najmłodszym w historii kierowcą z więcej niż jedną wygraną na koncie, bijąc rekord należący dotychczas do Maxa Verstappena.
Początek rywalizacji nie zwiastował sukcesu stajni z Brackley. Antonelli i George Russell ruszali z pierwszego rzędu, ale po słabym starcie spadli odpowiednio na szóstą i czwartą lokatę. Na prowadzenie wysunął się Oscar Piastri z McLarena, który odpierał ataki Charlesa Leclerca. Antonelli musiał mozolnie odrabiać straty, wyprzedzając Lewisa Hamiltona oraz Lando Norrisa, podczas gdy Russell toczył zacięty bój o liderowanie z Piastrim.
Potężny wypadek i darmowy postój
Kluczowy moment nastąpił na 20. okrążeniu, gdy Oliver Bearman uderzył w barierę z siłą 50G. Brytyjczyk stracił panowanie nad bolidem Haas po zbliżeniu się do Franco Colapinto. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, co było darem od losu dla Antonellego. Włoch nie zdążył wcześniej zmienić opon, dzięki czemu zyskał „darmowy” pit stop i powrócił na tor jako lider wyścigu przed Piastrim i Russellem.
Po wznowieniu rywalizacji Antonelli nie dał szans konkurencji i błyskawicznie odjechał od reszty stawki, budując 14 sekund przewagi nad Piastrim. Za ich plecami trwała walka o podium, z której zwycięsko wyszedł Charles Leclerc, wyprzedzając Russella i Hamiltona. Fatalny weekend zaliczył Max Verstappen. Holender narzekał na brak wspomagania kierownicy i ukończył zmagania dopiero na ósmym miejscu, tracąc fotel lidera klasyfikacji generalnej na rzecz Antonellego.
