Newcastle United przygotowuje się do starcia, które Eddie Howe określił mianem najważniejszego meczu w historii klubu. Już we wtorek na St James’ Park gospodarze podejmą Barcelonę w pierwszym spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Choć Katalończycy uchodzą za zdecydowanych faworytów do awansu, angielska ekipa zamierza postawić wszystko na jedną kartę w rozgrywkach, które są ich ostatnią szansą na uratowanie sezonu.
Dla Newcastle to wyjątkowo trudny czas, naznaczony sobotnim odpadnięciem z Pucharu Anglii po porażce z Manchesterem City. Słaba forma w Premier League sprawia, że Liga Mistrzów stała się jedynym jasnym punktem w ich tegorocznej kampanii. Howe przyznał otwarcie po przegranej z City, że klub nigdy wcześniej nie znalazł się w takim położeniu w tych elitarnych rozgrywkach. Trener wierzy, że ranga wydarzenia zmusi jego piłkarzy do wejścia na poziom, którego nie prezentowali w obecnych rozgrywkach.
Atmosfera kluczem do sensacji
Szkoleniowiec Newcastle liczy przede wszystkim na wsparcie trybun, które mają stać się dwunastym zawodnikiem gospodarzy. Howe apeluje do kibiców, aby stworzyli na St James’ Park piekielną atmosferę, zdolną ponieść zespół do zwycięstwa nad utytułowanym rywalem. Jego zdaniem tylko ekstremalna energia płynąca z trybun pozwoli zniwelować różnicę klas i pokonać Barcelonę. Anglik podkreśla, że bez tego wsparcia przeskoczenie tak wysoko zawieszonej poprzeczki może okazać się niemożliwe dla jego podopiecznych.
Barcelona przyjeżdża do Anglii z konkretnymi problemami kadrowymi, co daje nadzieję fanom Srok. Trener gości nie będzie mógł skorzystać z podstawowych bocznych obrońców, Julesa Kounde oraz Alejandro Balde. Katalończycy mają jednak po swojej stronie psychologiczną przewagę, ponieważ wygrali już na tym stadionie 2:1 we wrześniowej fazie ligowej. Dodatkowo tym razem w ich składzie pojawi się Lamine Yamal, który ma być głównym zagrożeniem dla defensywy gospodarzy we wtorkowy wieczór.
