Real Madryt, znany z podpisywania kontraktów z największymi gwiazdami futbolu, w 2020 roku przegapił szansę na sprowadzenie trzech zawodników, którzy dziś błyszczą w największych europejskich klubach. Pod wodzą Zinedine'a Zidane'a "Królewscy" byli blisko pozyskania graczy, którzy dziś reprezentują barwy Arsenalu, Liverpoolu oraz Paris Saint-Germain. Choć obecnie drużyna Xabiego Alonso może pochwalić się imponującymi transferami, historia tych trzech nieudanych transakcji pozostawia spory niedosyt.
W skrócie:
- Real Madryt w 2020 roku był zainteresowany transferami Kaia Havertza, Floriana Wirtza i Nuno Mendesa
- Havertz trafił do Chelsea, później do Arsenalu, Wirtz niedawno dołączył do Liverpoolu za 116,5 mln funtów, a Mendes błyszczy w PSG
- Obecnie Real pod wodzą Xabiego Alonso ściągnął m.in. Trenta Alexandra-Arnolda i planuje kolejne transfery z Premier League
Trzy niewykorzystane szanse, które mogły zmienić historię "Królewskich"
Kiedy Zinedine Zidane prowadził Real Madryt w 2020 roku, klub miał na celowniku trzy wschodzącej gwiazdy europejskiej piłki. Pierwszym z nich był Kai Havertz, który ostatecznie wybrał transfer z Bayeru Leverkusen do Chelsea. Niemiec spędził na Stamford Bridge trzy sezony, a jego najbardziej pamiętnym momentem było zdobycie zwycięskiej bramki w finale Ligi Mistrzów przeciwko Manchesterowi City w 2021 roku. Dziś Havertz jest kluczowym zawodnikiem Arsenalu pod wodzą Mikela Artety, choć końcówkę ubiegłego sezonu stracił z powodu kontuzji ścięgna udowego.
Druga gwiazda, która wymknęła się "Los Blancos", to Florian Wirtz. Młody Niemiec przeniósł się z FC Köln do Bayeru Leverkusen w styczniu 2020 roku i od tamtej pory wyrósł na jednego z najlepszych ofensywnych pomocników w Europie. W 197 występach dla Leverkusen zdobył 57 bramek i zanotował 65 asyst, a w sezonie 2023/24 został wybrany najlepszym piłkarzem Bundesligi, prowadząc drużynę Xabiego Alonso do mistrzostwa bez ani jednej porażki. Jego fenomenalna forma przyciągnęła uwagę Liverpoolu, który zdecydował się wyłożyć nawet 116,5 miliona funtów (z uwzględnieniem wszystkich bonusów), aby sprowadzić go na Anfield Road.
Trzecim zawodnikiem, którego Real Madryt miał w swoich notesach, był Nuno Mendes. Portugalski lewy obrońca rok później trafił do PSG, początkowo na wypożyczenie z opcją wykupu, którą francuski klub szybko zrealizował. Choć pierwsze dwa sezony w Paryżu były dla niego udane, to dopiero w minionym sezonie Mendes zyskał miano jednego z najlepszych bocznych obrońców na świecie. Zdobył bramki w obu meczach ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów przeciwko Aston Villi, a następnie pomógł PSG wygrać te prestiżowe rozgrywki po raz pierwszy w historii klubu. Triumf w Champions League był częścią potrójnej korony wywalczonej przez zespół Luisa Enrique.
W międzyczasie Real Madryt nie próżnuje na rynku transferowym. Tego lata "Królewscy" pozyskali już Trenta Alexandra-Arnolda z Liverpoolu, Deana Huijsena z Bournemouth, Alvaro Carrerasa z Benfiki oraz 18-letniego Franco Mastantuono z River Plate. Klub rozważa również kolejny transfer z Premier League, mając na celowniku środkowego pomocnika.
Kibice "Los Blancos" mogą jednak zastanawiać się, jak wyglądałby ich zespół, gdyby udało się sprowadzić Havertza, Wirtza i Mendesa przed pięcioma laty. Czy drużyna Xabiego Alonso, który niedawno przejął stery po Zinedinie Zidanie, byłaby jeszcze silniejsza? Jedno jest pewne – Real Madryt zawsze będzie kuszącym kierunkiem dla największych gwiazd futbolu, nawet jeśli czasem wielkie talenty wymykają się z ich rąk.
