Harry Kane u progu historycznego sukcesu – pierwszy tytuł w karierze coraz bliżej

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
25 kwietnia 2025 11:45
Harry Kane u progu historycznego sukcesu – pierwszy tytuł w karierze coraz bliżej

Harry Kane może już w tę sobotę zdobyć swój upragniony tytuł mistrzowski w klubowych rozgrywkach. Po latach spędzonych w Tottenhamie bez zdobycia żadnego trofeum, Anglik jest o krok od wygrania Bundesligi z Bayernem Monachium.

Jeśli Bawarczycy pokonają u siebie Mainz, a Bayer Leverkusen nie zdoła wygrać z Augsburgiem, Kane i jego koledzy zostaną mistrzami Niemiec na cztery kolejki przed końcem sezonu.

Po latach rozczarowań – szansa na spełnienie

Choć przewaga Bayernu nad wiceliderem wynosi już osiem punktów, formalne przypieczętowanie tytułu może nastąpić w najbliższy weekend. Dla 31-letniego napastnika byłoby to pierwsze trofeum zespołowe w zawodowej karierze – po sześciu przegranych finałach (trzy z Tottenhamem, dwa z Anglią i jeden z Bayernem), Kane w końcu może poznać smak sukcesu.

Transfer do Monachium w 2023 roku był podyktowany właśnie pragnieniem zdobywania tytułów. Choć Bayern musiał pożegnać się z marzeniem o triumfie w Lidze Mistrzów po porażce z Interem Mediolan w ćwierćfinale, mistrzostwo Niemiec byłoby silnym sygnałem, że ruch był słuszny.

Motywacja silniejsza niż kiedykolwiek

Mimo że Kane rzadko publicznie odnosi się do tematu tytułów, w lutym otwarcie przyznał, że ich brak w karierze mocno go uwiera. – Wielu ludzi skupia się tylko na tym, że nic jeszcze nie wygrałem. Byłoby miło w końcu ich uciszyć – powiedział napastnik.

Uli Hoeness, legenda Bayernu i jeden z architektów transferu Kane’a, nie kryje zachwytu postawą Anglika. – Nikt nie zasługuje na tytuł bardziej niż on. Walczy, pracuje, strzela, ale też jest całkowicie oddany drużynie – podkreślił w rozmowie z Sky Germany.

W przypadku zdobycia tytułu Kane znajdzie się w elitarnym gronie Anglików, którzy wygrywali Bundesligę – dołączając do Kevina Keegana i Owena Hargreavesa. Dla samego Bayernu byłoby to kolejny dowód, że inwestycja w Anglika była nie tylko marketingowym, ale przede wszystkim sportowym sukcesem.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!