Hajto wściekł się ws. Stasiaka i PZPN. "Robimy z tego g***oburzę. Przyjaźnię się z nim i będę to robił"

Michał ReszczyńskiMichał Reszczyński
1 sierpnia 2023 15:09
Hajto wściekł się ws. Stasiaka i PZPN. "Robimy z tego g***oburzę. Przyjaźnię się z nim i będę to robił"

Nie milkną echa skandalu z udziałem Mirosława Stasiaka. Przypomnijmy, znany przedsiębiorca skazany za korupcję w futbolu był gościem PZPN-u podczas wyjazdowego meczu reprezentacji Polski z Mołdawią. W rozmowie ze "Sport.pl" Tomasz Hajto zdradził, że nie rozumie tego całego zamieszania.

Tomasz Hajto nie gryzie się w język. Były piłkarz stanął w obronie Cezarego Kuleszy

Tomasz Hajto znowu zaskakuje. Tym razem były piłkarz reprezentacji Polski odniósł się do afery związanej ze Stasiakiem.

Zrobiliśmy z tego g***oburzę, to jest moje zdanie. Ja się z Mirkiem przyjaźnię i będę przyjaźnił. Dla mnie nie ma znaczenia, czy ktoś sprzedał jeden mecz, czy dwa. A my w Polsce tłumaczymy tych, co sprzedali raz, że nie wiedzieli, że byli młodzi, a piętnujemy tych, co sprzedawali więcej razy… Dla mnie to jest bez różnicy! - stwierdził Hajto w rozmowie ze "Sport.pl".

Wcześniej w PZPN-ie pracował Andrzej Woźniak, był trenerem od bramkarzy przy pierwszej reprezentacji, człowiek skazany prawomocnym wyrokiem. Łobodziński i Hermes dostali licencję UEFA PRO. Z tego nikt nie robił problemu, a z tego, że Stasiak pojechał na mecz wyjazdowy, bo ktoś go tam zaprosił, nie wiem, jakimś cudem ktoś nie sprawdził, że jest jeszcze zawieszony, to robimy z tego g***oburzę - dodał.

Co ciekawe, według Tomasza Hajty cały temat jest tylko pretekstem, by uderzyć w obecnego prezesa PZPN.

On nie pojechał tam w roli działacza, nie działa w polskiej piłce. Z tego co wiem, to dał coś tam chyba na siatkówkę - na Budowlanych Łódź i logo jego firmy było na spodenkach. To wszystko. W polskiej piłce są poważniejsze sprawy, którymi trzeba się zająć - stwierdził. Teraz robimy jakąś aferę, ja nie wiem z czego, bo chcemy przywalić prezesowi Kuleszy po porażce. To był przypadek, przeprosili i zajmijmy się poważnymi problemami, kolejnymi meczami, bo ja bardziej bym się zastanawiał, czy Santos dotrze do drużyny i czy wygramy kolejne spotkania, a nie tym, czy Stasiak leciał na mecz. To nie on go przegrał. No ludzie, ja czegoś takiego jeszcze nie widziałem - zakończył.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!