Viktor Gyökeres nie zamierza wymuszać odejścia z Arsenalu, mimo że początek sezonu 2026/27 przyniósł mu niewiele szans na grę. Napastnik chce walczyć o miejsce w planach Mikela Artety, choć jego przyszłość w klubie pozostaje niepewna.
Football Insider informuje, że Gyökeres wciąż wierzy, iż może odnieść sukces na Emirates Stadium. 28-latek w tym sezonie wyszedł w podstawowym składzie tylko w dwóch meczach, a w Premier League rozegrał zaledwie 29 minut. Po trudnym pierwszym sezonie w Arsenalu stracił miejsce w hierarchii napastników na rzecz Kaia Havertza, co stawia pod znakiem zapytania jego długoterminową pozycję w drużynie. Arsenal zapłacił za niego 64 mln funtów, gdy sprowadzał go z portugalskiego Sportingu latem 2025 roku.
Po przyjściu do Londynu Gyökeres był pierwszym wyborem w ataku, ale z czasem stracił tę pozycję. Sam mówił, że w Arsenalu czuje się bardzo dobrze i chce grać tak dużo, jak to możliwe, pomimo spekulacji o odejściu. Latem pojawiły się doniesienia, że klub rozważa sprzedaż napastnika. Przed końcem okna transferowego Arteta nie wpuścił go na boisko z ławki w meczu Premier League, stawiając w ataku na Havertza.
Kontuzja Havertza może zmienić sytuację
Forma Gyökeresa w reprezentacji Szwecji kontrastuje z małą liczbą szans w klubie. Napastnik trafiał do siatki w czterech kolejnych meczach kadry, co pokazuje, że nie zatracił pewności siebie w sytuacjach podbramkowych. Chce udowodnić, że potrafi dostosować się do wymagań Arsenalu i stać się ważną częścią zespołu. Kontuzja Havertza, której doznał podczas zgrupowania reprezentacji Niemiec, może otworzyć Gyökeresowi drogę powrotu do koncepcji Artety.
Sytuacja zawodnika nie przesądza jednak o stanowisku klubu. Arsenal może być gotów wysłuchać ofert za Gyökeresa, gdy w styczniu otworzy się okno transferowe, bo rosną wątpliwości, czy pasuje on do stylu gry Artety. W poprzednim sezonie strzelił 21 goli w 55 występach, ale brak minut w obecnych rozgrywkach sprawił, że jego pozycja znalazła się pod lupą. Dla Arsenalu liczyć się będzie także to, czy ewentualna, odpowiednio wysoka oferta będzie miała sens sportowy i finansowy. Klub sprowadzał go z myślą o rozwiązaniu problemu ze zdobywaniem bramek, dlatego musi teraz wyważyć cierpliwość wobec gracza i ocenę jego gry. Kolejna szansa może wpłynąć na dalszy bieg spraw: jeśli napastnik ją wykorzysta, zacznie strzelać i lepiej odnajdzie się w strukturze zespołu, ocena jego sytuacji może szybko ulec zmianie. Jeśli znowu sobie nie poradzi, styczniowe okno transferowe może zyskać na znaczeniu.
