Na barkach nowego selekcjonera, Jana Urbana, spoczywa presja wyniku w starciu z Holandią, ale jego największym problemem wcale nie musi być klasa rywala. Prawdziwy ból głowy trenera to fatalna sytuacja kadrowa kluczowych zawodników, którzy w swoich klubach albo leczą urazy, albo grzeją ławkę rezerwowych. Urban na konferencji prasowej stanął przed pytaniem, które spędza sen z powiek kibicom: jak zbudować silną jedenastkę z graczy bez rytmu meczowego?
Lewandowski, Zieliński, Kiwior na ławce z Holandią?
Problem jest poważny i dotyczy kręgosłupa drużyny. Robert Lewandowski grający "ogony" po kontuzji, Piotr Zieliński z minimalną liczbą minut, Jakub Kiwior dopiero wdrażający się do nowego klubu – to personalia, od których zwykle zaczynało się ustalanie składu. Dziś ich forma stoi pod gigantycznym znakiem zapytania.
Jan Urban nie uciekał od problemu. Wręcz przeciwnie, wprost przedstawił swój dylemat.
"Muszę zdecydować, czy na przykład grający cały czas zawodnik z ligi polskiej da mi ten sam poziom, co grający zawodnik na zachodzie, ale występujący w 'ogonach'" – przyznał selekcjoner.
To kluczowe zdanie pokazuje, jak trudne wybory czekają sztab szkoleniowy. Postawić na nazwisko i potencjał, licząc, że geniusz obudzi się na zawołanie, czy zaufać piłkarzowi w rytmie meczowym, ale o mniejszej renomie?
Trener widzi jednak pewne światełko w tunelu. Po pierwsze, dzisiejsze przepisy pozwalają na pięć zmian, co daje pole do manewru i "żonglowania minutami". Po drugie, Urban zwrócił uwagę na psychologiczny aspekt transferów.
"Jak zmieniasz klub, jesteś naładowany pozytywną energią, uśmiechnięty. To pomaga być odważniejszym na boisku" – stwierdził, wskazując, że nowi zawodnicy w zespołach mogą być mentalnie gotowi do walki mimo braków fizycznych.
Decyzje, które podejmie Jan Urban, będą miały fundamentalne znaczenie dla obrazu gry reprezentacji Polski. Czy zaryzykuje i postawi na gwiazdy bez formy? A może zaskoczy i da szansę tym, którzy regularnie biegają po ligowych boiskach? Odpowiedź poznamy już wkrótce, ale jedno jest pewne – selekcjoner już na starcie swojej pracy musi rozwiązać problem, który mógłby złamać znacznie bardziej doświadczonych trenerów.
