Draymond Green stanowczo zareagował na słowa Monta Ellisa, który zasugerował, że Golden State Warriors mogliby osiągnąć podobne sukcesy, budując zespół wokół niego zamiast Stephena Curry'ego. Skrzydłowy ekipy z San Francisco nie zostawił na tej teorii suchej nitki.
Konflikt opinii dotyczy kluczowego momentu w historii klubu, gdy w 2012 roku Warriors zdecydowali się oddać Ellisa do Milwaukee Bucks, stawiając wszystko na jedną kartę i powierzając stery Curry'emu. Green, który u boku Stephena sięgnął po cztery mistrzowskie tytuły, uważa, że porównywanie czystych umiejętności koszykarskich to za mało, by zrozumieć fenomen tamtej drużyny. Jego zdaniem sukces wymaga specyficznej osobowości lidera, która scala całą organizację.
To nie tylko koszykówka
W swoim programie The Draymond Green Show zawodnik podkreślił, że budowanie mistrzowskiego składu to proces znacznie bardziej skomplikowany niż prosta wymiana nazwisk w rotacji. „Nie lubię komentarzy o zastępowaniu Steph'a innymi graczami, ponieważ daje to fałszywe poczucie tego, czego faktycznie wymaga zdobycie mistrzostwa” — stwierdził Green. Według niego kluczowe jest to, jak dany zawodnik prowadzi grupę i jak klub funkcjonuje z nim jako twarzą projektu.
„To nie tylko koszykówka. To charakter danej osoby, to, jak ten facet prowadzi zespół? Jak organizacja układa się z tym gościem jako twarzą klubu?” — kontynuował Green, wskazując na niematerialne aspekty sukcesu. Przypomniał, że na kulturę Warriors wpłynęła postawa Curry'ego, w tym jego rola w rekrutacji Kevina Duranta. Choć Curry ma już 38 lat, wciąż pozostaje centralną postacią zespołu i planuje zakończyć karierę w barwach Golden State.
