Real Madryt wyrasta na faworyta do awansu po pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, w którym Fede Valverde skradł show Manchesterowi City. Urugwajczyk ustrzelił swój pierwszy hat-trick w karierze, ale po spotkaniu wyznał, że jego dorobek mógł być jeszcze bardziej okazały. Jak donosi TNT Sports Brazil, pomocnik otrzymał od Viniciusa Juniora propozycję, która mogła całkowicie odmienić losy tego starcia.
W drugiej połowie meczu na Bernabeu sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Vinicius Junior, który sam wywalczył tę okazję, podszedł do Valverde i zapytał, czy ten chce wykonać jedenastkę. Urugwajczyk mimo szansy na czwartego gola odmówił koledze. Valverde przyznał, że uważa Brazylijczyka za legendę klubu i wielkiego przyjaciela, dlatego nakazał mu strzelać. Podobnego zdania była reszta drużyny, która ufała umiejętnościom napastnika w tym kluczowym momencie.
Niewykorzystana szansa i reakcja szatni
Decyzja o oddaniu piłki Viniciusowi okazała się pechowa, ponieważ Gianluigi Donnarumma obronił strzał Brazylijczyka. Valverde nie ukrywał rozczarowania tym faktem, podkreślając, że gol na 4:0 uczyniłby tę noc niesamowitą. Pomocnik zaznaczył jednak, że takie sytuacje są częścią futbolu, a najważniejsza była reakcja napastnika. Vinicius po pudle nie zwiesił głowy, lecz nadal walczył i biegał, co spotkało się z ogromnym wsparciem ze strony kibiców zgromadzonych na stadionie w Madrycie.
Zespół prowadzony przez Alvaro Arbeloę musi teraz obronić zaliczkę w rewanżu, mając nadzieję, że zmarnowana szansa z dwunastego metra nie okaże się kosztowna. Valverde podkreślił, że jedność między zawodnikami a fanami jest fundamentem, który ma przynieść Realowi Madryt awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Piłkarze skupiają się już na przyszłotygodniowym starciu, które zdecyduje o losach tej rywalizacji.
