Antony mógł latem trafić do Bayernu Monachium i zarabiać dwukrotnie więcej niż w Hiszpanii, ale zdecydował inaczej. Brazylijczyk odrzucił ofertę niemieckiego giganta i na ostatniej prostej okna transferowego postawił na powrót do Realu Betis.
Betis od początku na pierwszym miejscu
Manchester United już na starcie lata uznał, że 25-latek nie mieści się w planach drużyny. Zawodnik nie został wezwany na przygotowania, a klub aktywnie szukał kupca. Mimo wielu zapytań Antony od początku jasno wskazywał, że chce wrócić do Sewilli, gdzie kilka miesięcy wcześniej imponował skutecznością – zdobył 9 bramek i zanotował 5 asyst w 26 spotkaniach, prowadząc Betis aż do finału Ligi Konferencji Europy.
Transfer dopięto w dniu zamknięcia okna. Betis zapłacił 19 milionów funtów plus 2,59 mln w bonusach. Dodatkowo w umowie znalazła się klauzula, która gwarantuje Manchesterowi 50% z przyszłej sprzedaży piłkarza.
Choć finansowo „Czerwone Diabły” na tym straciły – trzy lata wcześniej sprowadziły Antony’ego z Ajaksu za 81,3 mln funtów – rozwiązanie okazało się korzystne dla obu stron. Zawodnik zyskał wymarzoną przeprowadzkę, a klub zakończył niepewną sytuację kadrową.
Bayern i inne oferty odrzucone
Największe zaskoczenie wywołała odmowa wobec Bayernu Monachium. Niemcy mieli oferować piłkarzowi pensję dwukrotnie wyższą niż ta, którą zarobi w Hiszpanii. Antony w rozmowie z hiszpańskimi mediami przyznał jednak, że dotrzymał słowa danego Betisowi.
– „Rozmawiałem z Bayernem, ale powiedziałem, że w 95 procentach jestem już umówiony z Betisem i muszę to uszanować. Jestem szczęśliwy, że wybrałem Sewillę” – wyjaśnił skrzydłowy.
Sam zawodnik nie krył wzruszenia po podpisaniu kontraktu.
– „To jeden z najważniejszych dni w moim życiu. Było bardzo trudno przez ponad 40 dni mieszkać samemu w hotelu, moja żona czekała w Sewilli. Wiedziała, że Betis to mój pierwszy wybór” – podkreślił Brazylijczyk.
Fani przywitali go z ogromnym entuzjazmem.
– „Byłem poruszony ich reakcją. Nie mogłem wysiąść z samochodu. To była niesamowita fiesta” – dodał.
