Gwiazdor Chelsea zawieszony za słowa o Realu Madryt. Trener przerywa milczenie w sprawie kary

Jarosław ZającJarosław Zając
6 kwietnia 2026 09:59
Gwiazdor Chelsea zawieszony za słowa o Realu Madryt. Trener przerywa milczenie w sprawie kary
Źródło: thehardtackle.com

Liam Rosenior wyrasta na postać, która musi gasić pożar wokół Enzo Fernandeza po jego kontrowersyjnych wypowiedziach o Realu Madryt. Argentyńczyk został ukarany zawieszeniem na dwa mecze, co wywołało natychmiastową reakcję jego otoczenia. Jak donosi Sky Sports, sytuacja w Londynie jest znacznie bardziej skomplikowana, niż sugerują to medialne doniesienia o transferze.

Problemy Fernandeza zaczęły się od braku jasnych deklaracji dotyczących przyszłości w Chelsea. Pomocnik publicznie chwalił Madryt jako miasto i nie wykluczył przenosin do stolicy Hiszpanii, co rozwścieczyło część kibiców. Choć zawodnik nie poprosił oficjalnie o transfer, spekulacje o zainteresowaniu ze strony Realu Madryt przybrały na sile. Rosenior zareagował twardo, odsuwając mistrza świata od meczu z Port Vale oraz nadchodzącego starcia z Manchesterem City, co ma być jasnym sygnałem dla reszty zespołu.

Konflikt z agentem i negocjacje za kulisami

Decyzja o zawieszeniu spotkała się z ostrą krytyką agenta piłkarza, jednak Rosenior ucina te dyskusje, twierdząc, że jego relacja z zawodnikiem jest w bardzo dobrym miejscu. Trener odbył z Enzo rozmowę w cztery oczy i podkreśla, że rzeczywistość różni się od opinii publicznej. Chelsea nie zamierza tanio sprzedawać swojej gwiazdy i oczekuje kwoty dziewięciocyfrowej, co przy niechęci Realu Madryt do wielkich wydatków może zablokować transakcję. Klub przygotowuje już nową ofertę kontraktową dla pomocnika.

Przyszłość Fernandeza na Stamford Bridge wciąż zależy od wyników sportowych, a brak awansu do Ligi Mistrzów może skłonić go do odejścia. Na ten moment Chelsea nie chce stracić na wartości księgowej zawodnika i stawia twarde warunki potencjalnym kupcom. Rosenior liczy na wsparcie Argentyńczyka w końcówce sezonu, zaznaczając, że mimo kary, piłkarz pojawił się w klubie, aby dopingować kolegów z drużyny. To ostatni fakt w tej napiętej relacji na linii trener-zawodnik.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!