Barcelona szykuje się do wielkich zmian w letnim oknie transferowym, ale najpierw musi uporządkować sytuację we własnej szatni. Andreas Christensen właśnie odrzucił pierwszą propozycję przedłużenia kontraktu. Jak donoszą media, kością niezgody są finanse.
Sytuacja 30-letniego obrońcy jest skomplikowana, ponieważ jego obecna umowa wygasa już w czerwcu. Ostatnie dwa sezony były dla niego wyjątkowo trudne pod względem zdrowotnym. Od momentu, gdy Hansi Flick przejął stery w Barcelonie, Christensen wystąpił w zaledwie 23 meczach. Nie wynikało to jednak z decyzji taktycznych trenera, lecz z powracających problemów z Achillesem oraz zdiagnozowanego w grudniu częściowego zerwania więzadła krzyżowego ACL. Mimo tych problemów klub chce, aby Duńczyk został w zespole na kolejny sezon.
Walka o miliony i przyszłość w Katalonii
Władze Barcelony przedstawiły ofertę, która zakłada znaczną obniżkę wynagrodzenia zawodnika. Christensen nie czuje się komfortowo z takimi warunkami i oczekuje zdecydowanie lepszego pakietu finansowego w kolejnej propozycji. Piłkarz polecił swoim agentom kontynuowanie negocjacji, ponieważ jego priorytetem pozostaje gra na Camp Nou. On i jego rodzina czują się w Katalonii bardzo dobrze, jednak brak porozumienia do końca czerwca zmusi ich do przeprowadzki i poszukiwania nowego pracodawcy w innej lidze.
Zainteresowanie defensorem jest spore, a sytuację monitorują kluby z Premier League, Bundesligi, Serie A oraz inne zespoły z La Liga. Christensen liczy, że w najbliższych tygodniach uda się wypracować kompromis, który pozwoli mu uniknąć odejścia za darmo. Choć zawodnik wraca do zdrowia po ostatnim urazie, wciąż nie wiadomo, czy zdąży pojawić się na boisku jeszcze w tej kampanii. Barcelona musi teraz zdecydować, czy ulegnie żądaniom finansowym stopera, czy pozwoli mu odejść po wygaśnięciu kontraktu.
