Gwiazdor Barcelony nie wytrzymał. Skandaliczne gesty i ostre oskarżenia o kradzież

Jarosław ZającJarosław Zając
16 kwietnia 2026 03:59
Gwiazdor Barcelony nie wytrzymał. Skandaliczne gesty i ostre oskarżenia o kradzież
Źródło: football-espana.net

Raphinha znalazł się w centrum ogromnego zamieszania po ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Brazylijczyk przeprosił fanów Atletico Madryt za prowokacyjne gesty, które wykonał w stronę trybun stadionu Metropolitano. Kamery uchwyciły moment, w którym wicekapitan Barcelony sugerował rywalom odpadnięcie z rozgrywek w kolejnej fazie turnieju.

Skrzydłowy Barcelony tłumaczy swoje zachowanie ogromnymi emocjami i prowokacjami ze strony kibiców gospodarzy. Przyznał, że jego reakcja nie pasuje do wyznawanych przez niego wartości ani charakteru. Była to bezpośrednia odpowiedź na brak szacunku, jakiego doświadczył podczas napiętego spotkania. Mimo skruchy zawodnik wciąż musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami dyscyplinarnymi ze strony UEFA, która analizuje przebieg wydarzeń w Madrycie.

Poważne oskarżenia pod adresem sędziów

Problemem Raphinhi są nie tylko gesty, ale przede wszystkim ostre wypowiedzi pomeczowe. Piłkarz publicznie stwierdził, że Barcelona została okradziona, a pracę arbitrów w obu spotkaniach nazwał fatalną. Kwestionował on intencje sędziów i sugerował, że nie chcieli oni awansu katalońskiego klubu. Za te słowa grozi mu zawieszenie na trzy mecze, co byłoby potężnym ciosem dla drużyny walczącej o najwyższe cele w Europie.

Obecnie Brazylijczyk leczy kontuzję i ma wrócić do gry na początku maja. Ten sezon jest dla niego wyjątkowo trudny ze względu na powracające problemy zdrowotne. Frustrację z powodu sędziowania wyraził również Frenkie de Jong, który wskazał na decyzje z pierwszego meczu jako kluczowe dla losów dwumeczu. Lamine Yamal dodał w mediach społecznościowych, że mimo porażki poddanie się nie jest opcją dla zespołu Barcelony.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!