Gwiazdor Barcelony ma dość siedzenia na ławce. Giganci już ustawili się w kolejce po Szweda

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
21 kwietnia 2026 14:42
Gwiazdor Barcelony ma dość siedzenia na ławce. Giganci już ustawili się w kolejce po Szweda
Źródło: football-espana.net

Roony Bardghji wyrasta na jednego z głównych bohaterów letniego okna transferowego w Barcelonie. 20-letni szwedzki talent prawdopodobnie opuści Camp Nou po zaledwie jednym sezonie spędzonym w stolicy Katalonii. Jak donosi dziennik Sport, powodem jest brak regularnych szans na grę, co hamuje rozwój zawodnika sprowadzonego z FC Kopenhaga za 2,5 miliona euro.

Sytuacja młodego napastnika jest skomplikowana, ponieważ jego naturalnym rywalem do składu jest Lamine Yamal. Reprezentant Hiszpanii uporał się z problemami zdrowotnymi i zdominował prawą stronę ataku, zostawiając Bardghjiego bez minut w drugiej połowie sezonu. Szwed pokazał jednak ogromną efektywność, notując dwa gole i cztery asysty w zaledwie 616 minut. Statystyki są bezlitosne i pokazują, że zawodnik ma udział przy bramce średnio co 102 minuty spędzone na boisku.

Kolejka chętnych i plan Barcelony

Zainteresowanie piłkarzem jest ogromne, a zapytania o jego dostępność spływały już w styczniu. Porto, Monaco oraz Stuttgart bacznie obserwują sytuację, a ostatnio do tego grona dołączył Juventus. Barcelona nie chce jednak definitywnie żegnać się ze swoim graczem, wierząc w jego potencjał. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest wypożyczenie, które pozwoliłoby Szwedowi odgrywać większą rolę w nowym zespole i regularnie pojawiać się w wyjściowym składzie.

Hansi Flick stoi przed trudnym dylematem dotyczącym obsady skrzydeł. Niemiecki szkoleniowiec cenił obecność alternatywy dla Yamala, ale rola rezerwowego jest dla Bardghjiego zbyt ciasna. Jeśli Szwed odejdzie, klub może szukać następcy w La Masii lub postawić na gracza uniwersalnego, zdolnego wspierać także Raphinhę. Brak solidnego zmiennika dla Yamala jest jednak ryzykowny, co pokazały wcześniejsze miesiące, gdy Bardghji musiał łatać dziury w ataku Barcelony.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!