Francisco Trincão wyrasta na jednego z głównych bohaterów letniego okna transferowego, znajdując się w rozkroku między bajecznym kontraktem w Arabii Saudyjskiej a chęcią powrotu do Premier League. Jak donoszą media, Manchester City oraz Tottenham bacznie monitorują sytuację Portugalczyka, choć do tej pory nie wykonały decydującego kroku.
Obecnie jedyną konkretną ofertę za 26-letniego pomocnika złożyło Al-Ahli. Saudyjski klub, w którym funkcję dyrektora sportowego pełni Rui Pedro Braz, prowadzi bezpośrednie negocjacje ze Sportingiem Lizbona. Propozycja opiewa na około 45 milionów euro. Choć kwota ta jest niższa niż klauzula odstępnego wynosząca 60 milionów, portugalski klub jest skłonny zaakceptować takie warunki, jeśli rozmowy będą postępować. Trincão ma za sobą życiowy sezon, w którym w 54 występach wypracował aż 31 bramek, co czyni go łakomym kąskiem na rynku.
Niedokończone interesy w Anglii kuszą Portugalczyka
Mimo ogromnych pieniędzy oferowanych na Bliskim Wschodzie, zawodnik wciąż waha się nad podjęciem ostatecznej decyzji. Trincão czuje, że ma w Anglii „niedokończone interesy” po nieudanym wypożyczeniu do Wolverhampton Wanderers kilka lat temu. Piłkarz odbudował swoją reputację w Lizbonie i wierzy, że teraz jest gotowy na grę w zespole walczącym o najwyższe cele. Manchester City widzi w nim następcę Bernardo Silvy, natomiast Tottenham szuka konkurencji dla Jamesa Maddisona oraz Xaviego Simonsa.
Czas działa jednak na niekorzyść angielskich klubów, które wciąż nie otworzyły oficjalnych rozmów ze Sportingiem. Al-Ahli posiada obecnie wyraźną przewagę negocjacyjną, a ich oferta pozostaje punktem odniesienia dla wszystkich stron. Jeśli Manchester City lub Tottenham nie zdecydują się na szybką reakcję i wyrównanie finansowych oczekiwań Portugalczyków, Trincão może ostatecznie wybrać kierunek saudyjski, mimo swoich pierwotnych preferencji dotyczących gry w Europie.
