Manchester City jest gotowy na potężną zmianę w środku pola. Al-Qadsiah wyrasta na głównego faworyta do pozyskania Tijjaniego Reijndersa, a oba kluby wypracowały już porozumienie finansowe. Jak donoszą media, kwota transakcji ma wynieść 60 milionów euro. Choć kluby podały sobie ręce, do finalizacji operacji brakuje jeszcze zielonego światła od samego zawodnika, który wciąż nie podjął ostatecznej decyzji o przeprowadzce do Saudi Pro League.
Sytuacja Holendra w Manchesterze zmieniła się drastycznie w trakcie ostatniego sezonu. Choć 28-latek trafił do Anglii z AC Milan za ponad 46 milionów funtów i świetnie zaczął kampanię od gola oraz asysty w debiucie przeciwko Wolves, z czasem stracił zaufanie w oczach trenera. W ostatnich piętnastu meczach ligowych tylko dwukrotnie wybiegł w podstawowym składzie. Teraz City ma szansę na odnotowanie zysku, sprzedając gracza, który przestał odgrywać kluczową rolę w systemie opartym na posiadaniu piłki.
Przebudowa środka pola i walka z czasem
Odejście Reijndersa to tylko wierzchołek góry lodowej w gabinetach Manchesteru City. Klub musi łatać dziury po stracie Bernardo Silvy, który przeniósł się do Realu Madryt, oraz w obliczu zakusów Barcelony na Rodriego. Na celowniku mistrzów Anglii znalazł się Ayyoub Bouaddi oraz Enzo Fernandez. W przypadku Argentyńczyka czas ucieka nieubłaganie, ponieważ Chelsea wyznaczyła termin na składanie ofert do godziny 17:00 w najbliższy piątek. Al-Qadsiah pozostaje jednak pewne swego i kontynuuje rozmowy z otoczeniem Holendra.
W grze o podpis pomocnika wciąż może namieszać Nottingham Forest, które interesowało się zawodnikiem już wcześniej tego lata. Mimo to saudyjskie Al-Qadsiah jest obecnie najbliżej dopięcia swego, licząc na zamknięcie rozmów w najbliższych dniach. Dla Manchesteru City sprzedaż Reijndersa za 60 milionów euro byłaby solidnym ruchem biznesowym, pozwalającym na sfinansowanie kolejnych wzmocnień, o które zabiega menedżer Enzo Maresca przed zamknięciem okna transferowego.
