Górnik Zabrze staje pod ścianą: z jednej strony kusi rekordowa oferta Besiktasu za Hellebranda, z drugiej wyrasta finansowy mur nie do przebicia w negocjacjach z Augsburgiem o Marcela Łubika.
Choć Patrik Hellebrand we wrześniu 2025 roku przedłużył kontrakt do czerwca 2029, jego przyszłość w Zabrzu wcale nie jest pewna. Wszystko przez zainteresowanie zagranicznych klubów, w tym przede wszystkim Besiktasu Stambuł.
Nieoficjalnie mówi się o kwocie 4 mln euro za zawodnika. Tomasz Ćwiąkała zapytał wprost, czy Górnika stać na odrzucenie takich pieniędzy, na co Michał Siara – członek zarządu klubu – odpowiedział bez owijania w bawełnę:
„Byłoby to nieracjonalne. Gdybyśmy grali w pucharach, to może tak, licząc, że pójdzie za 6. Chcielibyśmy, żeby został, bo nie jesteśmy na musiku sprzedażowym, ale oferta nie do odrzucenia to oferta nie do odrzucenia. Za te pieniądze kupisz dwóch lepszych”.
Przy Roosevelta dominuje chłodna kalkulacja: bez gry w Europie, 4 miliony euro są uznawane za rynkowy szczyt, który pozwoliłby na przebudowę składu.
Zupełnie inny charakter mają rozmowy dotyczące Marcela Łubika. 21-letni bramkarz, który jest jedynie wypożyczony z FC Augsburg do końca czerwca 2026 roku, stał się zakładnikiem twardej polityki Niemców. Umowa nie zawiera opcji wykupu, a dotychczasowe próby negocjacji kończyły się fiaskiem.
Niemiecki klub nie zamierza schodzić poniżej 4 milionów euro, co Michał Siara nazywa barierą nie do przejścia.
„To gigantyczna wielokrotność naszego rekordu. To mało realne. Rozmawiamy, Marcel myśli o przyszłości, ale Augsburg to ciężki partner do negocjacji” – przyznaje Siara.
Wszystko wskazuje więc na to, że szanse na zatrzymanie Łubika w Zabrzu po zakończeniu sezonu są bliskie zeru.
