W sobotni wieczór piłkarze Górnika Zabrze pokonali na własnym stadionie drużynę Korony Kielce (1:0), ale doskonałe nastroje zmąciła nieco kontuzja Erika Janży, który po niefortunnym upadku musiał opuścić boisko wraz z końcem pierwszej połowy. Jak groźny jest uraz kapitana i podstawowego obrońcy 14-krotnych mistrzów Polski, przed którymi w najbliższym czasie arcyważne pojedynki z Jagiellonią Białystok i Rakowem Częstochowa? [Artykuł aktualizowany]
Trener Michal Gasparik o kontuzji Erika Janży: Wierzę, że ten uraz nie będzie jakiś bardzo poważny
Erik Janża, pomimo wygranej Górnika z Koroną, nie zaliczy występu przeciwko Kielczanom do udanych. Kapitan "Trójkolorowych" zagrał przeciętne zawody, które na domiar złego przerwał uraz. Pod koniec drugiego kwadransa gry Słoweniec po starciu z Wiktorem Długoszem upadł na murawę i uszkodził bark. Po interwencji medycznej Janża pozostał na boisku i dokończył pierwszą połowę, ale na drugą już nie wyszedł, choć sam był gotów podjąć takie ryzyko.
- Erik Janża chciał wyjść jeszcze na kilka minut drugiej połowy, ale zdecydowaliśmy się na zmianę już w przerwie, żeby potem nie stracić jednej z przerw na zmiany w trakcie drugiej połowy. Wierzę, że ten uraz nie będzie jakiś bardzo poważny. W poniedziałek przejdzie badania i będziemy wiedzieli więcej - wyjaśniał na pomeczowej konferencji prasowej Michal Gasparik, trener Górnika Zabrze.
Podobnego do Janży urazu w meczu z Lechem Poznań doznał Kamil Lukoszek. Zawodnik ten powrócił na kadry meczowej po pięciu tygodniach przerwy, a na boisku w meczu o stawkę pojawił się dopiero po dwóch miesiącach. Wypada mieć nadzieję, że kontuzja Erika Janży nie okażę się aż tak poważna, bo przed Górnikiem Zabrze w ciągu najbliższych dni i tygodni najważniejsze spotkania w sezonie 2025/2026. W pierwszej kolejności z Jagiellonią Białystok w PKO BP Ekstraklasie (piątek, 24 kwietnia) oraz z Rakowem Częstochowa w wielkim finale STS Pucharu Polski (sobota, 2 maja).
Szczęście w nieszczęściu, że włodarze Górnika Zabrze w przerwie zimowej poszli po rozum do głowy i po raz pierwszy od dłuższego czasu uzupełnili kadrę pierwszego zespołu o drugiego lewego obrońcę. Wcześniej na tej pozycji z konieczności występował stoper Josema, próbowany był też wspomniany wcześniej Kamil Lukoszek. W sobotę Janże zastąpił 26-letnie Ondrej Zmrzly, który był jednym z najlepszych zawodników na boisku, po raz kolejny udowadniając, że jest wart pieniędzy, jakie swego czasu wyłożyła za niego Slavia Praga.
Mowa o kwocie miliona euro, która według doniesień medialnych miała zostać zapisana również w umowie wypożyczenia czeskiego zawodnika, jaką zawarły Górnik Zabrze i Slavia Praga. Tyle ma wynosić kwota wykupu, jaką zagwarantowali sobie 14-krotni mistrzowie Polski. Zmrzly od początku swojej krótkiej póki co przygody w Zabrzu staje na wysokości zadania, więc kibice "Trójkolorowych" nie muszą obawiać się ewentualnej absencji swojego kapitana, który po latach panowania na lewej stronie obrony w końcu doczekał się godnego zastępcy.
