Głośny powrót do Ekstraklasy. Piłkarz mówi wprost: „To nie jest liga dla emerytów”

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
30 stycznia 2026 09:03
Głośny powrót do Ekstraklasy. Piłkarz mówi wprost: „To nie jest liga dla emerytów”

KGHM Zagłębie Lubin rzuca wyzwanie ligowym rywalom, sprowadzając z powrotem na polskie boiska Sebastiana Kowalczyka. 27-latek, który przez ostatnie lata budował swoją markę w amerykańskiej MLS, wraca do kraju bogatszy o doświadczenia, jakich próżno szukać w Europie Środkowej.

Amerykańska lekcja pokory

Choć w Polsce o lidze MLS wciąż często mówi się z przymrużeniem oka, Sebastian Kowalczyk po rozegraniu 86 spotkań w barwach Houston Dynamo nie ma wątpliwości: rzeczywistość za oceanem brutalnie weryfikuje europejskie uprzedzenia. Pomocnik wraca do Ekstraklasy jako ambasador poziomu, który dla wielu wciąż pozostaje zagadką.

„Wiem, że wielu ludzi nie śledzi MLS i ma o niej różną opinię, jednak z mojej perspektywy poziom jest naprawdę wysoki. Umiejętności zawodników stoją na dużym poziomie, więc zdecydowanie mogę polecić tę ligę” – mówi wprost nowy nabytek Zagłębia, ucinając dyskusje o rzekomej „emeryturze” w Stanach Zjednoczonych.

Dla Kowalczyka trzy lata spędzone w Teksasie były przyspieszonym kursem dojrzewania.

„Na pewno jestem dziś bardziej dojrzały jako człowiek. Te trzy lata za granicą otworzyły mi oczy na różne rzeczy. Piłkarsko myślę, że też zrobiłem postęp, ale ten wyjazd dał mi przede wszystkim bardzo dużo pod kątem życiowym” – podkreśla zawodnik.

Kowalczyk od stycznia pozostawał wolnym zawodnikiem, co tylko podsyciło jego determinację do powrotu na murawę. Wybór padł na Lubin, gdzie piłkarz ma wypełnić lukę w kreatywnej strefie boiska.

„Jestem bardzo szczęśliwy. Miałem lekki rozbrat z piłką przez ostatnie dwa, trzy miesiące, więc teraz cieszę się, że mogę wrócić, znowu zagrać w Ekstraklasie i na naszych polskich boiskach dawać z siebie wszystko” – przyznaje z entuzjazmem.

Znajome twarze w szatni „Miedziowych”

Aklimatyzacja w nowym otoczeniu ma być jedynie formalnością. Kowalczyk trafia do zespołu, w którym od progu czekają na niego starzy znajomi z ligowych boisk, co ma kluczowe znaczenie dla błyskawicznego wejścia do pierwszej jedenastki.

„Na pewno obecność Damiana Dąbrowskiego ułatwiła mi wejście do szatni. Jest tu wielu Polaków, z którymi znam się z boiska, więc ten kontakt jest bardzo szybko skrócony. Nie było żadnego problemu z odnalezieniem się w nowym miejscu” – wyjaśnia były gracz Pogoni Szczecin.

Mimo bagażu doświadczeń i 169 występów w elicie, Kowalczyk zachowuje chłodną głowę i skupia się na podstawach, które pozwolą mu wrócić do optymalnej formy. Zapytany o to, czego mu życzyć na najbliższe miesiące, odpowiada krótko:

„Myślę, że zdrowia tylko i wyłącznie. Może to oklepane, ale najważniejsze, bo bez tego nie ma nic”.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!