Lille OSC pokonało Angers SCO 1:0 w wyjazdowym meczu 23. kolejki Ligue 1. Jedyną bramkę zdobył Olivier Giroud, zapewniając swojej drużynie pierwsze ligowe zwycięstwo w 2026 roku.
Spotkanie na Stade Raymond Kopa odbyło się bez udziału publiczności. Powód? Powódź wywołana przez sztorm Pedro, która uniemożliwiła kibicom dotarcie na obiekt. Lille od początku kontrolowało przebieg gry, ale raziło nieskutecznością w polu karnym. Félix Correia zmarnował idealną okazję już w szóstej minucie, a Matias Fernandez-Pardo seryjnie przegrywał pojedynki z bramkarzem gospodarzy. Dopiero faul Jordana Leforta na Tiago Santosie tuż przed przerwą pozwolił gościom wyjść na prowadzenie. Olivier Giroud pewnie wykorzystał rzut karny, uderzając nisko przy słupku.
Hervé Koffi wyrósł na centralną postać meczu, mimo straty gola. Bramkarz Angers zanotował kapitalną interwencję po strzale Nathana Ngoya z półwoleja, a później zatrzymał groźne uderzenie głową Giroud. Lille drżało o wynik do samego końca, zwłaszcza gdy Tiago Santos trafił w poprzeczkę w końcówce spotkania. Ofensywa Angers nie potrafiła jednak odpowiedzieć i Berke Özer rzadko był zmuszany do wysiłku. Zwycięstwo pozwala Lille przerwać fatalną serię i z optymizmem patrzeć na kolejne tygodnie rywalizacji w lidze.
W zespole gości wyróżnił się Gaëtan Perrin, który po powrocie z Rosji coraz lepiej dyryguje atakiem. Dobrą zmianę zaliczył też Ayyoub Bouaddi, wracając do środka pomocy po nieudanym eksperymencie na prawej obronie. Znacznie gorzej wypadł Félix Correia, którego niska pewność siebie stała się problemem dla trenera. Skrzydłowy marnował proste sytuacje, co przełożyło się na niską notę końcową. Mimo problemów kadrowych i braku zmienników dla Portugalczyka, Lille zdołało dowieźć skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka arbitra i zainkasować komplet punktów.
