Liverpool wyrasta na głównego gracza w walce o Bradleya Barcolę, ale rozmowy z PSG znalazły się w ślepym zaułku. Choć zawodnik chce odejść z Paryża, rozbieżności finansowe zmuszają klub z Anfield do szukania innych rozwiązań. Jak donoszą media, na celowniku pojawił się Rayan z Bournemouth.
Sytuacja jest napięta, ponieważ PSG oczekuje za swojego skrzydłowego kwoty rzędu 140–145 milionów funtów. Liverpool liczył na zamknięcie transakcji w okolicach 100 milionów funtów, co tworzy ogromną lukę w negocjacjach. Jeśli impas potrwa dłużej, klub może zrezygnować z płacenia tak wysokiej premii za reprezentanta Francji. Właśnie w tym scenariuszu kluczową rolę ma odegrać Rayan, który doskonale zna system taktyczny obecnego menedżera Liverpoolu z czasów ich wspólnej pracy na południowym wybrzeżu.
Trudna droga do brazylijskiego talentu
Sprowadzenie Rayana nie będzie jednak proste. Bournemouth nie planowało sprzedaży Brazylijczyka, który trafił na Vitality Stadium dopiero w styczniu z Vasco Da Gama. Mimo zaledwie 15 rozegranych meczów w lidze, klub spodziewa się za niego znacznej sumy. Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że 20-latek to nominalny prawoskrzydłowy. Choć idealnie pasowałby jako następca Mohameda Salaha, Liverpool priorytetowo traktuje wzmocnienie skrzydeł pod kątem wizji Andoniego Iraoli, co czyni ten ruch skomplikowanym planem awaryjnym.
Na liście życzeń Liverpoolu, obok Rayana, przewijają się także inne nazwiska, takie jak Yankuba Minteh z Brighton czy Matias Fernandez-Pardo z Lille. Klub wyraźnie stawia na wzmocnienie ataku, uznając tę pozycję za kluczową dla nowego ustawienia taktycznego. Obecnie jednak wszystkie oczy zwrócone są na Paryż, gdzie ważą się losy Barcoli, podczas gdy Rayan pozostaje opcją na wypadek najgorszego scenariusza.
