Carlos Alcaraz wprawił świat tenisa w osłupienie swoją najnowszą decyzją. Choć kibice liczyli na jego powrót podczas nadchodzącego turnieju w Cincinnati, Hiszpan został zmuszony do wycofania się z rywalizacji. To ogromny cios dla zawodnika, który nie grał w oficjalnym meczu od kwietnia, kiedy to nabawił się urazu nadgarstka podczas zawodów w Barcelonie. Sytuacja staje się krytyczna, ponieważ czas do rozpoczęcia US Open nieubłaganie ucieka.
Problemy zdrowotne Alcaraza trwają już od kilku miesięcy i wykluczyły go wcześniej z obrony tytułów we French Open oraz na Wimbledonie. Mimo że w ostatnich dniach tenisista publikował nagrania, na których z dużą siłą uderzał piłki, organizatorzy Cincinnati Open potwierdzili najgorszy scenariusz. „Carlos Alcaraz wycofał się z Cincinnati Open. Życzymy naszemu mistrzowi z 2025 roku wszystkiego najlepszego w procesie rehabilitacji” – przekazano w oficjalnym komunikacie turnieju.
Walka z czasem i rankingowa pułapka
Absencja w Cincinnati stawia pod znakiem zapytania występ Alcaraza w Nowym Jorku, gdzie ma do obrony aż 2000 punktów rankingowych za ubiegłoroczne zwycięstwo nad Jannikiem Sinnerem. Eksperci nie mają złudzeń, że brak rytmu meczowego może być przeszkodą nie do przeskoczenia. Greg Rusedski w swoim podcaście postawił sprawę jasno: „Aby mieć jakąkolwiek szansę na grę w US Open, musiał zagrać w Cincinnati. Jeśli tam go nie ma, wiemy, że US Open się nie wydarzy”.
Rusedski podkreśla również, że przeskok na format do trzech wygranych setów po tak długiej przerwie jest dla mężczyzn wyjątkowo trudny. Alcaraz musi teraz zdecydować, czy zaryzykuje start w wielkoszlemowej imprezie bez żadnego przygotowania turniejowego. Dyrektor zawodów w Cincinnati, Bob Moran, zapewnił jednak, że zawodnik robi wszystko, co w jego mocy, aby jak najszybciej wrócić do rywalizacji. Na ten moment powrót siedmiokrotnego mistrza wielkoszlemowego pozostaje wielką niewiadomą.
