Inter Mediolan otrzymał zielone światło na przeprowadzenie potężnej transakcji, jakiej kibice nie widzieli w tym klubie od lat. Władze mistrza Włoch zamierzają wydać fortunę, aby sprowadzić Marco Palestrę z Atalanty lub Manu Koné z Romy. Jak donoszą media, fundusz Oaktree otworzył portfel, co pozwala Nerazzurrim marzyć o transferach przekraczających barierę 40 milionów euro.
Sytuacja na rynku transferowym staje się jednak niezwykle napięta, ponieważ do gry o młode talenty włączył się Manchester City. Angielski gigant umieścił Palestrę na swojej liście życzeń, widząc w nim idealne wzmocnienie prawego skrzydła. Inter musi działać szybko, zwłaszcza że Real Madryt zaczął bacznie obserwować Denzela Dumfriesa. Ewentualne odejście Holendra sprawia, że sprowadzenie nowego zawodnika na tę pozycję staje się dla mediolańczyków absolutnym priorytetem w nadchodzącym oknie.
Walka o miliony i karta przetargowa w Mediolanie
Atalanta twardo negocjuje warunki sprzedaży swojej gwiazdy i odrzuciła już ofertę opiewającą na 40 milionów euro oraz 5 milionów w bonusach. Klub z Bergamo oczekuje wyższej kwoty, co zmusza Inter do szukania alternatywnych rozwiązań. Jednym z pomysłów jest włączenie do transakcji Davide Frattesiego. Pomocnik cieszy się dużym uznaniem w oczach Gian Piero Gasperiniego, jednak przeszkodą w takim rozwiązaniu mogą okazać się jego wysokie wymagania finansowe dotyczące pensji.
Ostatnim tak dużym wydatkiem Interu był Achraf Hakimi w 2020 roku, za którego zapłacono 43 miliony euro. Od tego czasu klub unikał transakcji przekraczających 25 milionów. Teraz presja rośnie, bo Roma potrzebuje gotówki ze względu na Finansowe Fair Play, a Atalanta zdążyła już zarobić na sprzedaży Edersona. W Mediolanie panuje przekonanie, że to ostatni moment na wzmocnienie składu i nawiązanie realnej walki z europejską czołówką, mimo że ceny za Palestrę i Koné stale rosną.
