Jose Bordalas niemal stracił swojego najważniejszego piłkarza w ostatnim dniu okna transferowego. Luis Milla był o krok od przenosin do Como, co mogło skłonić trenera Getafe do natychmiastowej rezygnacji.
Włoski klub oferował 7 milionów euro, a prezydent Angel Torres był bliski zaakceptowania tej kwoty. Ostatecznie pomocnik został w Madrycie, co okazało się zbawienne dla drużyny walczącej o utrzymanie. Milla rozegrał w tym sezonie aż 97,8% możliwych minut w LaLiga, opuszczając jedynie mecz z Espanyolem z powodu zawieszenia. To on wprowadza techniczny blask do surowego stylu gry Getafe, który opiera się głównie na twardej walce takich zawodników jak Mauro Arambarri czy Djene Dakonam.
Statystyki 31-latka budzą podziw, bo z ośmioma asystami na koncie dorównuje samemu Lamine Yamalowi w ligowej klasyfikacji. Tylko czterech piłkarzy w całej lidze, w tym Kylian Mbappe, wykreowało więcej okazji bramkowych niż Milla. W ostatnim starciu z Villarrealem pomocnik wygrał 11 z 12 pojedynków na ziemi i zanotował pięć odbiorów. Choć Getafe strzeliło tylko 20 goli w 24 kolejkach, dzięki jego wizji gry i progresywnym podaniom zespół zajmuje bezpieczne 11. miejsce w tabeli.
Bordalas musiał pogodzić się wcześniej z odejściem kluczowych postaci, jak Omar Alderete do Sunderlandu czy Christantus Uche do Crystal Palace. Milla jest jednak postacią niezastąpioną, pełniąc rolę boiskowego generała, który dyktuje tempo akcji. Po trudnym listopadzie ekipa z Coliseum odzyskała swoją tożsamość i stała się niewygodnym rywalem dla każdego. Nowe twarze, jak wypożyczony Luis Vazquez, wspierają system, w którym Milla pozostaje centralnym punktem i gwarantem stabilizacji w środku pola.
