Pomimo zainteresowania ze strony klubów Premier League, Gerard Martin nie planuje zmiany barw tego lata. 23-letni boczny obrońca jest zdeterminowany, by walczyć o swoje miejsce w pierwszym zespole FC Barcelony i przekonać do siebie Hansi Flicka.
Walka o skład zamiast transferu
Jak donosi hiszpański dziennik MARCA, Gerard Martin jasno deklaruje, że jego priorytetem jest pozostanie w Barcelonie. Choć zarówno Wolverhampton, jak i Bournemouth widzą w nim zawodnika pasującego do stylu gry angielskiej ligi, sam piłkarz nie jest zainteresowany transferem. Co więcej, mimo niedawnej kontuzji – złamania kości dłoni podczas zgrupowania reprezentacji – jego plan się nie zmienia: sezon 2025/2026 chce spędzić na Camp Nou.
Szkoleniowiec „Blaugrany” nie zamierza przebudowywać defensywy, o ile nie dojdzie do odejść. Na bokach obrony czuje się komfortowo – z prawej strony ma do dyspozycji Julesa Kounde, Erica Garcíę i Hectora Forta, z lewej Alejandro Balde i właśnie Gerarda Martina. Flick ceni wszechstronność młodego zawodnika, który potrafi grać po obu stronach boiska, i stopniowo zwiększa jego boiskowe obowiązki.
Barcelona gotowa słuchać ofert, ale…
Mimo że sam Martin chce zostać, władze Barcelony nie zamykają się na rozmowy. Klub wycenia zawodnika na co najmniej 12 milionów euro – to kwota, która mogłaby posłużyć jako baza do ewentualnego pozyskania nowego obrońcy. Wśród kandydatów pojawia się nazwisko Alejandro Grimaldo, wychowanka La Masii i obecnego reprezentanta Hiszpanii, który może mieć w swoim kontrakcie klauzulę umożliwiającą powrót do La Liga na atrakcyjnych warunkach.
Dla Gerarda Martina najbliższe miesiące będą kluczowe. Obrońca jest świadomy, że konkurencja jest duża, ale liczy, że ciężką pracą przekona Flicka do regularnego wystawiania go w pierwszym składzie. Sam klub również z zadowoleniem obserwuje jego rozwój, uznając go za realne wzmocnienie kadry, a nie tylko gracza do rotacji.
