Letnie okno transferowe w Neapolu kończy się bez spodziewanych fajerwerków. Choć klub przez całe lato monitorował rynek napastników, ostatecznie nie sprowadzi żadnego z głównych celów z powodu paraliżu na liście płac.
Dziennik Il Mattino informuje, że Napoli było o krok od pozyskania Gabriela Jesusa oraz Marca Guiu. Transakcje legły jednak w gruzach, ponieważ klub nie zdołał pozbyć się Lorenzo Lucci oraz Noa Langa. Brazylijski napastnik, który znajdował się na celowniku Włochów, przenosi się ostatecznie do Barcelony za 15 mln euro. Z kolei Marc Guiu, niechciany w Chelsea, zasili szeregi RB Lipsk za kwotę oscylującą wokół 20 mln euro. To bolesny cios dla budowy nowej ofensywy zespołu.
Problemy z listą płac i ucieczka talentów
Kolejnym nazwiskiem, które skreślono z listy życzeń, jest Ezequiel Zeballos. Napoli blokowało ten transfer od miesiąca, licząc na darmowe pozyskanie gracza w styczniu po wygaśnięciu jego kontraktu. Piłkarz nie zamierzał jednak czekać i wybrał ofertę Monzy, która zapłaci za niego 4,5 mln euro, gwarantując poprzedniemu pracodawcy 40 procent zysku od kolejnej sprzedaży. W Neapolu po prostu zabrakło miejsca w kadrze, by sfinalizować to przejście wcześniej.
Trener Allegri publicznie deklaruje, że akceptuje taki obrót spraw. Szkoleniowiec od początku sezonu stawia na Luccę oraz Langa, mimo że klub intensywnie szukał dla nich nowych pracodawców. Władze nie chciały dopuścić, by inwestycja rzędu 65 mln euro została całkowicie zmarnowana. Noa Lang był blisko przenosin do Ajaksu lub Galatasaray, jednak Holendrzy nie zaoferowali wymaganych 25 mln euro, a turecki klub ostatecznie postawił na Rafaela Leao. Lorenzo Lucca natomiast nie stał się częścią napastniczego domina w Serie A i zostaje w składzie.
