Reprezentacja Francji odlicza godziny do swojego inauguracyjnego starcia z Senegalem na mistrzostwach świata w USA. Didier Deschamps otrzymał właśnie kluczową wiadomość w sprawie Williama Saliby, który po opuszczeniu ostatnich sesji treningowych w końcu pojawił się na murawie w Bostonie.
Sytuacja zdrowotna 25-letniego defensora Arsenalu budziła ogromne emocje od momentu przylotu kadry do Stanów Zjednoczonych. Saliba zmaga się z uciążliwym bólem pleców, który wykluczył go z zajęć w czwartek oraz piątek. Choć sztab medyczny oraz selekcjoner starali się tonować nastroje, istniało realne ryzyko, że marzenia obrońcy o występie w turnieju zostaną brutalnie przerwane. Niedzielny powrót do pełnych treningów z całą 26-osobową grupą to przełomowy moment dla defensywy Les Bleus.
Operacja na horyzoncie i walka z czasem
Mimo optymistycznych obrazków z bazy treningowej przy Bentley University, problem nie zniknął całkowicie. Sztab medyczny Francji musi umiejętnie zarządzać obciążeniami zawodnika, aby ten był gotowy na wtorkowe starcie. Co więcej, media donoszą o poważnych konsekwencjach zdrowotnych, jakie mogą czekać piłkarza po zakończeniu imprezy. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Saliba będzie musiał poddać się operacji pleców zaraz po powrocie z mistrzostw, co stawia jego poświęcenie dla drużyny narodowej w nowym świetle.
Francuzi mają przed sobą już tylko jedną sesję treningową przed meczem otwarcia. Powrót Saliby do zajęć z drużyną nastąpił w ostatnim możliwym momencie, dając Deschampsowi większe pole manewru w zestawieniu linii obrony. Według informacji L’Équipe, niedzielne zajęcia były pierwszymi od przylotu do USA, w których wzięli udział wszyscy powołani zawodnicy. Teraz oczy kibiców zwrócone są na Boston, gdzie zapadną ostateczne decyzje dotyczące składu na mecz z mistrzami Afryki.
